26 urodziny w Lençois (Chapada Diamantina)

Najbardziej przystojny aktor brazylijskiej telenoweli nie powoduje we mnie takich uczuć, jakie mam w momencie, w którym wsiadam do autokaru, pociągu czy samolotu.

Wa swoje 26 urodziny ruszyłam w kierunku Lençois położonego u stóp parku Chapada Diamantina. Lubię podróżować po Brazylii, mają tu fajne autokary, którymi można jeździć kilkadziesiąt godzin w jedną stronę. Całe życie można sobie w ten sposób przemyśleć, dlatego uznałam to za świetnych sposób na spędzenie urodzin.

Chapada Diamantina to tylko jakieś 450 kilometrów od Salvadoru. Pojechałam tam sama, żeby pośród natury i w bikini spędzić ten czas.

PicMonkey Collage2

Lençois jest tak małe i pośrodku niczego, że ogarnięcie miasta zajmuje mi 10 minut. Znajduję ciekawy hostel, trochę za drogi, ale w końcu mam urodziny. Przemiła pani na recepcji od razu każe mi się przebrać w bikini i wysyła mnie na wycieczkę nad naturalne baseny, gdzie leżę sobie i myślę, że to najlepszy 31 stycznia w moim życiu. Porównując to do zeszłego roku, kiedy pedałowałam na rowerze pośród duńskiej śnieżycy albo do 2012 roku, kiedy o 7 rano wysiadłam na lotnisku w Malmo i po raz pierwszy poczułam kłujące powietrze Skandynawii, te urodziny spędzałam naprawdę miło. Trochę samotnie, ale właściwie tak chciałam: zaszyć się gdzieś tam i wznieść toast za samą siebie drinkiem z marakui.

To autokarowe siedzenie obok mnie jest zawsze puste, ale właśnie dlatego to jest tak ekscytujące – nigdy nie wiem co się wydarzy, coś może być, ale nie musi.

Zawsze jestem otwarta na nieznane. Tak więc drugiego dnia przy śniadaniu zawieram znajomość z grupką Brazylijczyków i razem zwiedzamy okolice (proszę państwa, tu chciałam zauważyć, że już całkiem rozumiem portugalski, mogę spokojnie przebywać w towarzystwie, które nie mówi po angielsku). Z Brazylijczykami jest taka fajna sprawa, że gdzie nie pójdą i co nie robią to fota musi być. Naprawdę, mój Facebook jest przeładowany czasami: dziś jem to i tamto, tak wygląda moja nowa sukienka, mój pies dziś taki słodki, ja taka słodka jak ta księżniczka spaceruję po Ipanemie, ja i moi kumple w Mac Donaldzie i takie tam w sklepowej przebieralni. Brazylijczycy śpiewają mi sto lat na śniadanie i potem robią mnóstwo zdjęć w bikini. W ogóle bikini powinno być tytułem tego wpisu, ale a nóż ktoś będzie szukał w necie informacji na temat Chapada Diamantina.

DSCN7695

Tydzień temu odbywał się tu festiwal muzyki trans, gdzie ludzie pakowali w siebie mnóstwo różnych pastylek. W ten weekend mamy festyn rodzinny i lokalną gwiazdę forró na scenie. Bawię się naprawdę świetnie.

DSCN7690

Drugiego dnia wykupuję sobie wycieczkę objazdową. Taka paniusia ze mnie. Normalnie grupowe wycieczki to dla mnie jakaś podróżnicza profanacja. Zwykle w jedną rękę pakuję bułkę, w drugą pomidora i aby przed siebie. A tu ląduję na wycieczce z zakochaną parą Brazylijczyków (fotki wszędzie oczywiście, tam i tu, tu i tam) oraz parą 70-latków z Niemiec. W tym momencie kombinuję jak załatwić sobie niemiecki plan emerytalny i gorzko ich nienawidzę. Jak w podróży jesz pomidory i pijesz najtańsze piwo to nic tylko westchnąć słysząc opowieści o magicznych resortach na Bali. Ale z drugiej strony podziwiam ludzi, że takie 70 lat, a oni do Boliwii siup, do Peru siup i do Lençois w Brazylii też siup. I po górach i po miastach, i niczego się nie boją.

PicMonkey Collage
Lunch z moimi urodzinowymi przyjaciółmi

Taką oto sobie wycieczkę zrobiłam. Niestety, to zaostrzyło tylko mój apetyt i powrót do Salvadoru był ciężki. Ale jeszcze 10 dni i…

DSCN7723
Ten widok jest pocztówką parku Chapada Diamantina