Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze jak tu, (Sylwester) tylko we Lwowie!

Sylwester w wykonaniu Starczewskiej nie może być zwykły. Rok temu oglądałam najpiękniejsze fajerwerki świata w Rio de Janeiro i myślałam o tym, jak zrealizuję noworoczne postanowienie: podróżować ile się da. Dało się dużo, bo 10 państw, a i w ostatnim dniu roku wpadło jeszcze jedno: Ukraina. Lwów to najbliższa zagranica od mojego rodzinnego Lublina, w dodatku w Teleexpresie powiedzieli, że w tym roku Sylwester we Lwowie to prawdziwy hit: tanio i wciąż są miejsca w hotelach. To jedziemy.

Zgarnęłam moją koleżankę Magdę i 31 grudnia o godzinie 21.00 wjechałyśmy na Ukrainę. Szybki check in w hostelu, obiad i idziemy zobaczyć co się będzie działo. Na rynku pytamy grupkę Ukraińców z Kijowa gdzie jest ta impreza, oni mówią, że nie wiedzą, ale razem coś znajdziemy. Wieczór upływa nam na popijaniu grzanego wina i chodzeniu od baru do baru razem z naszymi nowymi przyjaciółmi. Jestem zaskoczona, że wszystkie miejsca są otwarte dla wszystkich, obsługa jest miła, a ceny nie są zawyżone na ten wieczór. Pierwszy raz w życiu jestem w państwie, w którym nie muszę zaciskać powiek i odwracać głowy przy wystukiwaniu PINu. O północy nie ma rewelacji, w obecnej sytuacji politycznej Ukrainy fajerwerki są przyciszone – tak mówią nam nasi znajomi. Pierwszy stycznia we Lwowie na pewno nie jest przyciszony. Wszystkie miejsca są otwarte, a kawiarnie i restauracje pełne ludzi. Tego dnia w Polsce wszyscy są martwi i można sobie co najwyżej książkę poczytać, a nie pójść na świąteczne jarmarki.

Dużo nie zwiedzałyśmy, pieniądze wydałyśmy na pierogi i grzane wino, to był bardzo klimatyczny Sylwester. Razem ze wspaniałymi ludźmi i za niewielkie pieniądze. Ta impreza kosztowała mnie 200 zł i choć praktycznych porad na moim blogu nie ma, to teraz napiszę, bo chciałabym was zainspirować (coż może inspirować lepiej niż 200 zł): przejazd Lublin-Lwów 60 zł w obie strony (blabla car), hostel Just Lviv It w centrum przy rynku 60 zł (dwie noce), talerz pierogów 8 zł, obiad w Puzatej Hacie 10 zł, caffee latte 5 zł, kubek grzanego wina 3 zł.

Szczęśliwego Nowego Roku, dziękuję, do widzenia.

Ps. Prawie nie mam żadnych zdjęć, bo tak spontanicznie pakowałam się na ten wyjazd, że zapomniałam włożyć do aparatu kartę pamięci.

  • kocham Lwów, byłam tam tylko raz, a ciągle chodzi mi po głowie to miasto. no bo z Lublina tak blisko (tak, też jestem z Lublina) i tak tanio, a miasto bardzo ładne i ludzie mili. chętnie wrócę!
    pozdrawiam, Klaudia

    http://kochajaclato.blogspot.com

  • Wiolka, jesteś niesammowita!:) życzę Ci aby nie zabrakło Ci nigdy tej odwagi, spontaniczności i apetytu na życie:)

  • Brzmi świetnie! Lwów zawsze stał u mnie wysoko na ‚do-zobaczenia-liście’. Szczęśliwego!

  • Ewa

    No, takie sylwestry na ostatnią chwilę zazwyczaj są fajne, ja w tym roku nic nie planowałam a skończyłam z moimi holenderskimi i belgijskimi znajomymi paląc o północy czerwoną bieliznę, bo ktoś gdzieś wyczytał, że to na szczęście i jedząc 12 winogron (też na szczęście)

  • a to zaskoczenie! 😉 fajnie się wam udał ten Sylwester 😉

  • Ja też jestem zdania, że najfajniejsze wyjazdy to spontaniczne wyjazdy! Super sprawa, mam nadzieję, że 2015 przyniesie Ci jeszcze wiele takich fajnych akcji!

  • No i super! Lwów uwielbiam, byłam 3 razy, tak więc cieszę się, że sylwester się udał 🙂 Mój był kapciowo-filmowy, ale ważne, żeby był po prostu dobry dla nas samych 🙂 Pozdrawiam!

  • Ja za to planowałam Nowy Rok powitać w Londynie, a tyle z tego wyszło, że się pochorowałam i nie miałam na nic ochoty (chyba, że było to ciepłe łóżko i sen) … Dlatego spontanicznie wyskoczyłam blisko – do Wisły na deskę, pojeździłam i tego samego dnia wróciłam 😉 A mogłam oglądać ten sam Teleexpress i może tez bym się do Lwowa wybrała? 😀