Chodź, zabiorę cię do Portugalii. Aveiro.

To potrójne caffé latte, które wypijesz na lotnisku będzie twoim ostatnim. Po raz ostatni też zapłacisz 18 złotych za kawę. Od teraz obowiązują cię stawki od 0,60 euro za czarne espresso i 1 euro za galão. Tak, tak.

Pociąg z Porto do Aveiro. Jest luty, ale nie mam na sobie rękawiczek. Potrzebujesz godziny, żeby dojechać z Porto do Aveiro:Senhores passageiros, a proxima parada: Aveiro.Aveiro brzmi niemal jak dom.

Chodź, zabiorę cię do Portugalii. Usiądziesz ze mną w café Milano. Na zewnątrz, bo tutaj najlepiej widać ludzi. I tutaj najlepiej słychać fado z Maxi Records. W sumie to nie wiem, czy ten sklep ma jakiś utarg z tych płyt. Raczej jest tylko po to, aby grać. Zresztą, czyż nie tak wyobrażałaś sobie Portugalię: małe miasteczka z drobną białą kostką chodnikową, skwery z kafejkami i fado w tle. Znam wszystkie piosenki Carminho i Ana Moura.

Plac, na którym zwykle pijam kawę
Plac, na którym zwykle pijam kawę
I ulica, na której znajduje się moje biuro
I ulica, na której znajduje się moje biuro

Kanałami pływają moliceiros. Na dziobie każdej łódki znajdują się sprośne żarty i dwuznaczne rysunki. Kiedyś mężczyźni z Aveiro za pomocą tych łódek zbierali muł z Ria de Aveiro. Dziś za 8 euro zbierają turystów.

Kompilacja sprośnych obrazków namalowanych na dziobach łódek moliceiros. Co ciekawe, często po jednej stronie jest komiks z seksualnym podtekstem, a po drugiej obraz jakiegoś świętego: Jezusa albo świętej Joanny, patronki Aveiro. Nie wszystkie obrazki umiałam przetłumaczyć:

Turyści wyskakują z moliceiros wprost do pastelarii poovos moles. Ovos moles – albo je uwielbiasz albo nienawidzisz. To esencja jajka. Zawartość jajka w ovos moles wynosi 200%. Także musisz się zastanowić czy lubisz jajka.

Aveiro słynie z salinhas. To miejsca, gdzie tradycyjna metodą wydobywa się sól morską. Także używamy jedynie soli morskiej. Solą morską posypujemy dorady i sardynki. Jeśli byłeś w Aveiro, a nie kupiłeś soli morskiej, to tak naprawdę nie byłeś w Aveiro.

Chodź, zabiorę cię na pastel do nata. Polubisz tą jajeczno-budyniową masę w kruchym cieście. Popijesz szybkim espresso, które postawi cię na nogi. W sam raz, żeby iść dalej i podziwiać azulejos. Po jakiś 10 zdjęciach azulejos wrzuconych na Instagrama, te płytki zaczynają cię nudzić. Dlaczego ci Portugalczycy nie mogli zostawić kafelków w łazience, tylko musieli je umieszczać na elewacjach wszystkich domów?

Idę wołać do ludzi „bom dia!”. Przed dziewiątą rano nic się tutaj nie dzieje. Czasem babcie idą na kawę i po chleb. Dziewiąta rano, a one już w lokach i szmince. Właściciele moliceiros czatują na turystów.

Zbyt wiele sklepów i zbyt wiele biznesów tu nie ma. „Loja para vender, loja para alugar”. Kryzys. Ja bym powiedziała, że kryzys dlatego, bo przed dziewiątą nic się tu nie dzieje. Albo, że na wykonanie strony internetowej trzeba czekać 3 miesiące. Jeśli wszystko tak wygląda, to nic dziwnego, że w Portugalii kryzys. Mimo wszystko często jest mi smutno, kiedy mijam puste lokale, przeszklone, piękne lokale na parterze. Idealne, żeby zrobić biuro albo sklep.

Pracownicy takiego biura mogliby czasem odrywać się od pracy (oby nie za dużo, 3 miesiące, proszę was…) i patrzeć jak na ulicy płynie życie. Albo gdyby był sklep, to przechodnie mogliby przystawać i oglądać co na wystawie. A nawet ja mogłabym mieszkać w takiej kamienicy z wysokim, zdobionym sufitem, drewnianymi schodami i wielkimi oknami. Żyłabym sobie w stylu dekadencji lat dwudziestych, pisałabym książki i wypijała pięć espresso dziennie. Ale nie ma. Domy w centrum każdego miasta Portugalii stoją puste i bliskie zawalenia. Ja sama mieszkam w dużym bloku, ale kiedy spaceruję ulicami mojej dzielnicy Santa Cruz przypomina mi się Brazylia i Salvador, którego centrum wyglądało bardzo biednie. Aveiro niewiele się od niego różni, poza tylko tym, że po ulicach nie biegają karaluchy.

DSCN9972

Jeszcze dziś to może wygląda uroczo, turyści przyjeżdżają i robią zdjęcia, ale za jakieś dziesięć lat to nawet na Instagram nie będzie się nadawało.

Porto już wygląda jak po wojnie, chociaż co tam takie Porto może wiedzieć jak wygląda wojna.

A jednak.

Jedynie młodzież wie co zrobić ze starymi kamienicami i zainspirowana Budapesztem przemienia je w centra kulturalne, bary i dyskoteki. Wspina się taka młodzież po schodach z drewnianą, rzeźbioną balustradą, stawia butelki zimnego Super Bocka na retro stołach i ogląda kolekcję starych odtwarzaczy kompaktowych kiwając się w rytmie hip hopu z lat 90’. My też mamy swoje Mercado Negro. Zdjęcia wykonał dla mnie Diogo Viana:

edit 2017:  Mercado Negro już nie istnieje w Aveiro w takiej samej formie

Chodź, zabiorę cię do Portugalii. Mężczyźni są tutaj bardzo przystojni. Mówią, że jedni z najprzystojniejszych na świecie. Może. Uprzedzam tylko, że żaden z nich nie ma więcej niż 1,65 wzrostu. Także dziewczyny, nie zapalajcie się tak zanim kupicie bilet Rynair przez Paryż Beauvais do Porto, żeby spotkać jakiegoś Ivo, Tiago, Pedro albo Diogo.

DSCN0072

DSCN9840

Będziemy też w Porto. W Porto zawsze wisi pranie. Najlepiej przyjechać w sobotę i przejść się na Ribeira. Będziesz mógł wypróbować wszystkie swoje filtry z Instagrama, tyle zdjęć zrobisz. Często w oknach siedzą panie. Te panie sprawdzają czy ludzie robią dobre zdjęcia, czy coś komuś nie upadło, czy wszystko dzieje się tak jak dziać się powinno: czy ludzie spacerują i robią zdjęcia prania w Porto. A fotografowanie prania w sobotni poranek na Ribeira powoduje głód. Wtedy idziesz na francesinhę. Polecam tylko fanom sera, jajek i szynki utopionych w sosie.

Chodź, zabiorę cię do Lizbony. Ach ta Lizbona, trochę mniej prania, ale też klimatycznie. Czy pamiętasz smak vina verde sprzed trzech lat? A pokręcone Bairro Alto i kluby fado? Ach, było cudownie. Mogłabym jeździć dwudziestką ósemką non stop, w tą i z powrotem. W telewizji jest taka reklama Mac Donalda, w której pani przygotowuje box lunch dla swojego męża motorniczego tramwaju Martim Moniz – Estrela. Wychodzi tylko przed ganek, żeby podać mu paczkę w momencie, w którym przejeżdża. Też mogłabym być żoną motorniczego z tramwaju numer 28 i mieszkać w okolicach Alfamy. Wieczorami gotować bacalhau com natas, piec dorady i grillować sardynki. Pisałabym książkę, która nazywałaby się: „Lizbona. Smaki moich ulic”.

_LIS7535

Zdjęcie zrobiła mi Ola z Duże Podróże. Ola również mieszka w Lizbonie i zdecydowanie robi lepsze zdjęcia niż ja, także koniecznie zajrzycie na jej bloga.

DSCN9787

Chodź, zabiorę cię na plażę. Pojedziemy do Costa Nova (polska wymowa: Kasztanowa). Tu domy też się waliły, ale ktoś postanowił je pomalować w paseczki. Urocze paseczki: żółte, zielone, czerwone. Pomysł zaskoczył i wszyscy sąsiedzi zaczęli malować. Turyści zaczęli przyjeżdżać. Zaczęło się cos dziać. Jeszcze gdyby tylko samorząd wpadł na pomysł wybudowania ścieżki rowerowej z Aveiro do Costa Nova, to byłoby super. A tak to trzeba stawać na wylotówce z Aveiro z kciukiem uniesionym do góry i liczyć na podwiezienie.

Uwielbiam ocean. Uwielbiam myśleć, że kiedyś byłam po drugiej jego stronie.

W życiu trzeba choć raz przekroczyć jeden ocean.

Usiąść na Copacabanie w Brazylii, popatrzeć w dal i pomyśleć: o, tam jest mój dom. A potem wrócić i z nostalgią wspominać: o, tam była Brazylia, podróż mojego życia. A tu jest Portugalia, kontynuacja przygody.

DSCN9883 DSCN9884

  • heja! uważaj bo jeszcze kogoś namówisz na tą Portugalię 😀 osobiście – ja jadę tam tylko po to,żeby strzelić parę fajnych fotek na FB i na bloga 😉 * pranie,tramwaj,płytki,etc) i odhaczyć kolejny kraj 😉 Będę w Porto półtora dnia,coś mi się zdaje,że ten pełny dzień spędzę właśnie w Aveiro i na plaży w Costa Nova. Łódki z rysunkami – must see!

  • Nie polubimy się chyba za ten wpis 😐 W tamtym roku pierwszy raz w życiu byłam w Portugalii, w Lizbonie i zakochałam się w niej bez końca. Przypomniałaś mi o wszystkich emocjach, które wtedy we mnie buzowały i o wszystkich marzeniach, które się pojawiły. A już tak dobrze mi było tutaj,. w Łodzi 😉

  • Co widzę gdzieś zdjęcie z Portugalii czy Lizbony to jest na nim głównie żółty tramwaj. U Ciebie nie ma ani jednego, za to są urocze uliczki, w sam raz na pyszną kawę.

  • Ostatnio choruję na Portugalię. Byłam tam kiedyć, kilka lat temu i miłe wspomnienia pozostały. Tak sobie myśłałam ostatni, że chętnie znów bym się udała w tamtym kierunku. Z Twojego wspiu wynika, że sporo się zmieniło, ach chyba się wybirę i sama sprawdzę jak się sprawy mają

  • Jak sie rozmarzylam przechadzajac sie wzrokiem po tych romantycznych zaulkach. I doszlam do zdania, ze mezczyzni sa tu przystojni, tylko ze nie przekraczaja 1 65 cm, ale mimo wszystko romantyzm nie prysl. Przecudne zdjecia. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • fajny dla mnie ten wpis, bo mieszkałam w sumie 2 lata w Portugalii w 3 różnych miastach i jak tylko mogę to tam wracam (za tydzień znowu ląduję w Lizbonie 🙂 i oto moje spostrzeżenia:
    – azulejos nigdy się nie znudzą!
    – co do wzrostu Portugalczyków, to absolutna zgoda, choć mój ex stamtąd miał ponad 1.80 – chyba listonosz był ze Skandynawii 😉
    – ovos moles tylko raz spróbowałam i.. nigdy więcej. ale jestem dziwna, bo się chyba półtora roku do pastel de nata przekonywałam 😉

    btw, rozszyfrowałam wszystkie napisy z moliceiros, jak chcesz, to podeślę na priv 🙂

    • Aaa, zobaczę, może za parę miesięcy mój portugalski będzie lepszy i sama będę potrafiła je zrozumieć? Przynajmniej zobaczę postęp:)

  • chcę tylko dodac, że galao nawet na lotnisku w porto kosztowała (werble) 1,60 eur. to tyle co w poznaniu tania opcja na mieście. tylko problem co do kawy, bo chyba nie ovos moles ;d

    uwaga, suchar: to aveiro ma dzielnice? he, he, he.

    • Tak, dzielnica, w której mieszkam (i w której ty też miałaś okazję nocować) nazywa się Santa Cruz.

  • Podobają mi się zdjęcia. Oddają klimat tego miejsca, to się czuję 🙂 Z chęcią kiedyś odwiedzę Portugalię 🙂

  • przepiękne kafle 🙂