Ciekawostki na temat Brazylii (ciąg dalszy)

1. Jeżeli ktoś krzyczy na ulicy to nie znaczy, że coś się dzieje. To my Europejczycy mamy taki bardziej zachowawczy styl bycia.

2. To, że co 200 metrów stoi patrol policji z karabinami w ręku jakby był stan wojenny nie znaczy, że coś się dzieje.

„O jak ja kocham to miejsce, tu jest tyle policji i czuję się bezpiecznie.”

3. Jedzenie jest za słone. Zdecydowanie za słone.

4. Drogerie są otwarte do 22.00 w niedzielę. Zastanawia mnie kto potrzebuje kupić dezodorant i farbę do włosów o 22.00, ale znowu – to my Europejczycy jesteśmy nauczeni, że takie rzeczy robi się rano, Brazylijczycy pomyślą o braku szamponu właśnie o 22.00. Z kolei jeden znajomy był bardzo zdziwiony, że my w Polsce mamy sklepy monopolowe otwarte 24/h. Dziwi was potrzeba kupienia piwa o 4 nad ranem? Nie? No właśnie.

5. W każdym większym bloku drzwi otwiera portier. W dużych wieżowcach pracują ludzie od wciskania guzików w windzie. Podczas gdy my w Europie mamy samoobsługowe kasy fiskalne, tutaj na każdym kroku mamy interakcję z ludźmi. Przed wejściem do restauracji siedzi pani, a jej jedynym zadaniem jest powiedzenie ci „bom dia!”, wręczenie karteczki, na którym kelner wypisze twoje zamówienie, a potem odebranie paragonu przy wyjściu.

6. I dlatego Brazylijczycy dużo ze sobą rozmawiają, wymieniają dużo grzeczności z obcymi ludźmi, zagadują, komentują, na przystanku, w taksówce, w kolejce do kasy.

7. Wszyscy mają tu tatuaż. Albo dużo tatuaży. Najmodniejsze jest wytatuowanie sobie imienia swojego dziecka lub chłopaka na przedramieniu.

8. Ja tam bym nie tatuowała sobie imienia swojego chłopaka, jak już wcześniej wspominałam, zbyt stali to oni nie są. Maja nawet swój ulubiony typ związku: osoba, która się z tobą spotyka, od czasu do czasu z tobą sypia, ale nie jesteście na wyłączność to ‘ficante’.

9. Na przykład trudno przejść przez dyskotekę bez spotkania osób, które będą chciały ci wepchnąć język do ust. Mnie już to przestało nawet bawić.

10.. Najbardziej idealne kobiece ciało powinno mieć ogromną pupę i płaski brzuch. Naprawdę ogromną pupę.

11. Dlatego trudno mi było znaleźć bikini z normalnymi majtkami, a nie stringami. Nie czaję – na Copacabanie nie wolno być toples, ale za małe staniki („Mais grande!” prosiłam ekspedientkę w sklepie, a ona była zdziwiona patrząc na mój biust) i stringi albo bardzo wykrojone figi są OK.

Vidigal hostel Rio de Janeiro

Na zdjęciu: różowy budynek to hostel, w którym teraz się zatrzymuję. Znajduję się w slumsach Vidigal i 20 minut po tym jak zrobiłam to zdjęcie przejechał obok mnie patrol policji z karabinami w ręku właśnie. Poza tym policyjny samochód stoi pod naszym oknem przez cały czas.

  • Aneta

    A zwróciłaś uwagę jakie proste zęby mają Brazylijczycy? 😮