Czy Brazylia jest niebezpieczna?

Nie idź tam, bo to niebezpieczne, czyli brazylijskie sranie w gacie – tak chciałam zatytułować ten wpis, ale jako mistrz SEO postanowiłam wpisać rozważną i łatwą do wyszukania w Google frazę.

Dla każdego kto szuka informacji o tym, czy Brazylia jest niebezpieczna. Ten tekst chciałam napisać dopiero jak cała i zdrowa wrócę z tego kraju, wciąż z moim zegarkiem Fossila na ręku i złotymi kolczykami w uszach, z moim iPhonem z roztrzaskaną szybką i aparatem fotograficznym, prezentem na 24 urodziny od byłego chłopaka. Z tym fajnym laptopem, na którym teraz piszę i kartą płatniczą od Nordei. Jest półmetek mojego pobytu, wciąż to wszystko mam, nie chcę zapeszać, ale po wczorajszej rozmowie w barze z parą Brazylijczyków muszę opublikować co myślę.

Wiele Brazylijczyków żyje w mydlanej bańce.

Nigdy nie jechało autobusem. Mieszka ze swoimi rodzicami nawet po 30 roku życia. To bojuchy niesamowite, dziewczyna z wczorajszego baru otwiera szeroko oczy, kiedy opowiadamy jej z Priscą, że my tutaj przyjechałyśmy same, zapukałyśmy do drzwi hostelu i dostałyśmy pracę. Ona sama ma 41 lat, pierwszy raz przyjechała z Rio de Janeiro do Salvadoru. Raz, jakieś 20 lat temu była w Anglii, raz w Paryżu. Zwykle jeździ na Ihla Grande. Nigdy nie była na Dois Irmãos, bo żeby tam pójść trzeba przejść przez fawelę.

Vania zawsze drżała, kiedy ja wracałam autobusem po 23.00. Ona sama chyba nigdy nie jechała autobusem. Rafael ma piękne mieszkanie na Gavea, które… kupił mu tata. Rodzice im mówią, że trzeba bać się życia, bo coś się może stać. Pytam: „Czy kiedykolwiek przytrafiło ci się coś złego w Rio de Janeiro?”. „Nie, ale może…”. Mi ukradli telefon gdzie? W Kopenhadze. A rower gdzie mi ukradli? W Kopenhadze. Generalnie jestem ostrożna w Brazylii, czerpię ze swojego własnego doświadczenia, ale dziwię się, że ja, dziewczyna z Polski idę rozdawać zabawki dzieciom w faweli. Wolontariuszy potrafią tu importować, głosząc jak super będzie przyczynienie się do poprawy losu biednych dzieci. Ale czy Brazylijczycy sami z siebie coś robią dla swojego kraju?

Po Copacabanie chodzą pudelki w bucikach, cztery nóżki w malutkich bucikach dreptają obok leżących na ulicy bezdomnych.

Jeśli ktoś ma tylko trochę wyższy status społeczny, taki, że jeździ taksówkami i uczy się w prywatnej szkole, to ta osoba ma klapki na oczach na to, co dzieje się wokół niego. Mam ochotę nagadać każdemu takiemu, który nie potrafi sam wykombinować jakiejś pracy, każdej takiej 41-letniej kobietce z posadą nauczycielki od ponad 20 lat. Ok, tu nie jest jak w Danii, ale nigdy nie będzie choć trochę bliżej, jeżeli takie osoby nie zdejmą swoich klapek z oczu.

Teraz tak, miał to być wpis o tym czy Brazylia jest niebezpieczna, a wyszły jakieś polityczne farmazony. Powiem tak, na początku czułam się bardzo zastraszona w  Rio de Janeiro. Kiedy jechałam do Salvadoru bałam się, że napadną na nasz autobus.

Znam historie o zerwanych złotych łańcuszkach na Lapa, wyrywanych z rąk iPhonach przez otwarte okno autobusu, ale co chcę zaznaczyć, to fakt, że każdy Brazylijczyk będzie bardziej bał się w swoim kraju niż ty, turysta z Europy.

Poniżej znajduje się moje ulubione zdjęcie z Brazylii, zrobione w faweli Jacarezinho. Lubię się nim chwalić i lubię patrzeć jak Brazylijczycy łapią się za głowę, kiedy mówię, że tam byłam. Oczywiście nie polecam wycieczek po fawelach z północnej strefy, jeżeli nie potrzebujesz kupić narkotyków będziesz tam widziany jako intruz. Nas uratowały chyba te zabawki, które nieśliśmy dla dzieci.

fawele w Rio de Janeiro

  • el chapo

    co to za laska z dziarami?

  • Adrianna

    Hmmm – no widzisz, to w takim razie ja chyba tez zyje w jaksiejs mydlanej bajce….a moze nie, moze ty okazalas sie dzieckiem szczescia bo odwiedzilas tak wiele niebezpiecznych miejsc i nadal jestes cala i zdrowa??? Albo jeszcze inna wersja – w sensie, ze prawda lezy gdzies po srodku miedzy tym co ty piszesz i tym co mowia ci, ktorym chetnie wlozylabys conieco w tylek??

    Mieszkam w Rio od 3 lat, w polnocnej strefie miasta,w dzielnicy uwazanej za jedna z bardziej kultowych w miescie (i uwaga istotna informacja nie jest to zadna fawela).Na codzien mam do czynienia z tymi,ktorzy zarabiaja minimym i tymi, ktorzy nie wiedzia ile zarabiaja, tak tego duzo. Jest jedna, jedyna rzecz ktora ich wsztskich laczy…kazda ze znajomych mi osob byla juz w zyciu napadnieta, okradziona, wiele ze znajomych mi osob mialo przystawiona bron do skroni, moj maz rowniez od od tych osob nie odstaje, lacznie z zastrzeleniem mu ojca na tle rabunkowym. W wiadomosciach, ktore wyswietlane sa w tv ponad polowa czasu antenowego poswiecona jest na info o tym gdzie kogo napadnieta, gdzie kogo zamordowano. Jesli ktos mnie pyta czy Braylia jest niebezpieczna odpowiadam – tak – jest cholernie niebezpieczna i trzebe sobie z tego zdawac sprawe. Co chwila jest tu mordowana jakas osoba, dlatego porownywanie tego miasta do Krakowa, gdzie raz na jakis czas dochodzi do tragedii jest nie na miejscu. Ty widzialas znicze, a ja widzialam tu niejednokrotnie ciala lezace na ulicy. Tobie wizyty w faweli zaowocowaly super zdjeciami i pewnie niesamwoitymi przezyciami, ale skoro juz o tym piszesz, wypadaloby wspomniec o tych, ktorzy tyle szczescia wchodzac do faweli nie mieli i nie byla to fawela w strefie polnocnej, a fawel uwazana w dniu dzisiejszym za spacyfikowana, spokojna.

    A pudelki w bucikach zostawilabym w spokou, kiedys mnie to tez smieszylo a dzis wspolczuje kazdemu pudelkowi, ktory musi zapierniczac bez bucikow po betonie w 50 stoniowym upale. 😉