Wspinaczka na Dois Irmãos! (fawela Vidigal)

Niedziela to najlepszy czas, żeby ruszyć swój tyłek i wspiąć się na jakiś pagórek. Zabieram więc plecaczek, aparat i butelkę wody (mam kaca po wczorajszej imprezie) i łapię autobus 177 na Vidigal, o którym pisałam już, że to moje ulubione miejsce w Rio de Janeiro.

Tym razem postanawiam iść na nogach całą drogę, nie dlatego, że boję się jeździć tymi moto taksówkami, ale dlatego, że zwyczajnie lubię spacerować po Vidigal, jakkolwiek spacerowanie po faweli może brzmieć sympatycznie. Chociaż… po raz pierwszy w życiu mam przystawioną spluwę do klatki piersiowej. Drogę przez fawelę znam dobrze, ale, nie wiem gdzie jest wejście na szlak Dois Irmãos. Brazylijczycy jakoś nie wpadną, żeby to oznakować. Poza tym jeszcze dwa lata temu to miejsce było niebezpieczne, dopiero teraz jest spacyfikowane przez policję. Wynikiem tej operacji jest duża ilość patroli policyjnych i naprawdę mocno uzbrojonych funkcjonariuszy. Podchodzę więc do jednego auta i pytam siedzących w nich panów, którędy na ten pagórek, kiedy w tym samym momencie zdaję sobie sprawę, że wielki karabin jest wycelowany dokładnie w moją stronę. Policjant też jakby się speszył. Wyjaśniają mi drogę, ale nie wiem czy im wierzyć. Następni spotkani na drodze ludzie też kierują mnie w jakieś krzaki. Myślę sobie „O que é isso?”, ale oto w moim kierunku zmierzają jacyś turyści i mam towarzystwo. Szczerze na tym górskim szlaku nie czułabym się zbyt dobrze sama.

Rio de Janeiro

Maszerujemy więc sobie we trójkę, chłopaki puszczają dub step i Skirllexa, cóż nie zupełnie to, co w Bieszczadach ze Starym Dobrym Małżeństwem. Ale przecież jesteśmy po drugiej stronie oceanu i nic już nie będzie takie same. Spoceni i zmachani docieramy na miejsce i oto co widzimy, Rio w całej okazałości, można sobie siedzieć, patrzeć i kontemplować. Wiele osób nie lubi kontemplować, wiele osób zabiera się od razu do robienie zdjęć. Moi towarzysze też szybko zmykają. Ja proszę jakiegoś kiepskiego fotografa o kilka fotek w stylu: „myślę nad swoim życiem” (te od tyłu) i „kocham Rio de Janeiro” (te z rozpostartymi ramionami). Kocham Rio de Janeiro, ale myśląc nad swoim życiem decyduję się opuścić to miasto. Rio te amo, but this love will tear us apart.