I’m rollin’ with you w Rio de Janeiro: Santa Teresa i „gdzie jest bonde?”

„Cadê o bonde?” pytają mieszkańcy Santa Teresa. Szukam bonde, ale bonde nie ma, pozostało tylko graffiti i nalepki z łezką w środku. Łezką po bonde. Żółty tramwaj jeździł po Santa Teresa do 2011 roku, w sierpniu doszło do poważnego wypadku i tramwaj został zbanowany. Nie ma już bonde na ulicach Santa Teresy.

Jaka jest Santa Teresa? Urocza. Tutaj pozwalam sobie zgubić się na ulicy i czuję się prawie jak w Paratach. Prawie, bo w zależności jak wysoko wejdę (ulice biegną to w górę, to w dół) spoza domów ukazują mi się fawele. Po samej Santa Teresa przechadza się mnóstwo turystów, czuję się więc dobrze z aparatem fotograficznym i robię dużo zdjęć.

Zażywam także mojej ulubionej rozrywki, czyli kawusi w postaci espresso w małej uroczej knajpeczce, czyli – znowu jestem sobą i to całkiem szczęśliwą sobą.

Tak bardzo chciałabym wam pokazać to prawdziwe Rio de Janeiro, te brudne szyldy sklepowe, poplątane kable, ludzi w supermarkecie, brigadeiro za ladą kafeterii, policję stojącą co 200 metrów, opuszczone domy, walące się domy w centrum miasta, squaty i wszystko to, co sprawia, że Rio de Janeiro nie jest wcale takim magicznym miastem, ale przypomina Sarajewo po wojnie. Tylko bez tych kul w tynku.

Ale zamiast tego zabieram was na wycieczkę po Santa Teresa, bo tylko tutaj mogę zrobić zdjęcia:

  • Asia

    oglądając te zdjęcia, myślę sobie, że kiedyś musiało tam być pięknie. te cudowne bramy z kutego metalu teraz zardzewiałe, te drewniane okiennice teraz spróchniałe. szkoda, że nikt tam o nic nie zadbał. :c