Jak mieszka się w Kopenhadze?

Jak przez życie jechać na rowerze i się nie wywrócić, czyli krótka historia o tym, jak mieszka się w Kopenhadze. Z przymrużeniem oka.

Wstaję o 7 rano, żeby, zanim zacznę dzień, pójść na jogę pobiegać, ponieważ to najtańszy sport. Zwłaszcza zimą, kiedy poranki są długie, a dni szare, mam więcej energii nachodzą mnie depresyjne stany, ponieważ wiem, że mogę napalić sobie w kominku, założyć grube skarpety słońce nie wschodzi przed 8 rano.

Po poranych ćwiczeniach, wracam do domu na śniadanie. Zwykle jadam organiczne musli kanapki z mortadelą i remouladą z Netto Grød. Mieszkam na Østerbro Nørrebro, dlatego o tej porze na spacer zaczynają wychodzić młodzi tatusiowie z wózkami Pakistańczycy, Turkowie i Nepalczycy otwierają swoje sklepy z owocami. Mijam ich z uśmiechem pogardą i opatulając się szczelniej szalikiem, ponieważ wieje jak cholera, jadę na uczelnię do pracy w magazynie z ubraniami. Mam 36 lat, ale postanowiłam pójść na kolejne studia zacząć wreszcie zarabiać jakieś konkretne pieniądze i przestać żyć na zasiłku . Zalecił mi to mój psychoterapeuta, ponieważ dotknęło mnie wypalenie zawodowe. Pieniądze z zasiłku nie wystarczały mi na to, żeby pić kawę na mieście tak często, jak lubię. Na uczelnię do pracy chodzę 3 razy w tygodniu, resztę czasu spędzam pracując nad projektami w ulubionej kawiarni lub w bibliotece pisząc książkę. Podczas przerwy na lunch, idziemy z moimi znajomymi Duńczykami Litwinami, Włochami, Hiszpanami, Bułgarami na smørrebrød zjeść kanapki przyniesione z domu. Rozmawiamy o naszych planach na wakacje przyszłość. O tym, że chcemy polecieć na Malediwy lub do Zanzibaru przeprowadzić się na stałe do Portugalii, ponieważ trudno żyć w Danii bez słońca. Mój znajomy podczas wakacji na Filipinach w blues barze Mojo poznał swojego chłopaka piękną Filipinkę niebieskookiego Duńczyka, którą sprowadził do kraju. Ich związek jest niezwykle ciekawy, mimo różnic dogadują się świetnie rozpadł się, ponieważ Duńczyk nie wiedział, czego chce. 

Około 16.00 wszyscy kończą już pracę, dlatego umawiam się ze znajomymi z mojego poprzedniego biura z Polski na kawę na piwo. Wciąż przyjaźnię się ze swoimi przyjaciółmi z przedszkola. Mam wielu znajomych poznanych podczas licznych podróży, jak również poznanych podczas mojego 3-letniego gap year w Indiach. Idziemy do naszej ulubionej kawiarni na Christianshavn do naszego ulubionego kebaba na Nørrebrogade. Popijając latte na podwójnym espresso Carlsberga z małych puszeczek planujemy nasz piątkowy wieczór. Myślimy o tym, żeby pójść na koktajle do Noho na Kødyben wypić więcej piw z puszki.

Wracamy na chwilę do domu, żeby ugotować kolację. Jeszcze tylko zakupy w Super Brugsen Aldi. Zawsze gotuję na zmianę ze swoim chłopakiem sama, bo jestem singielką. Dziś będą organiczne szparagi mięso. Kiedy jest zimno, cieszymy się miłą, domową atmosferą dołuję się i tworzymy sobie miłą atmosferę problemy . Hygge klimat jest łatwo sobie zaaranżować: z książką w ręku, świecami na parapecie i kotem pod ręką.

Latem jedziemy opalać się na Ibizę do parku. Siedzimy w bikini i cieszymy się ładną pogodą bo mamy 3 tygodnie płatnego urlopu duńskie lato trwa dwa dni. Zawsze wyjeżdżamy na festiwal Roskilde, mimo, że mam już 36 lat.

Jestem w szczęśliwym związku sama. Swojego chłopaka poznałam przez Internet Przez Tinder umawiam się na randki, które nigdy nie dochodzą do skutku. Søren uwielbia gotować i zajmować się ogródkiem. Czasem też robi na drutach. W weekendy robimy sobie rowerowe wycieczki do Roskilde na Christianię . Świetnie się bawię, pozwala mi to wyluzować.

Po wyjściu z Noho, pakujemy nasze rowery na taksówkę stwierdzam, że ktoś znowu ukradł mi mój rower. Wracamy wcześnie do domu, ponieważ jutro trzeba iść od pracy nie mamy więcej pieniędzy na rozrywki. Nic nie może wytrącić nas z codziennej rutyny.

Bardzo lubię ubierać się na czarno. Zwykle robię zakupy w Samsøe & Samsøe i Moss Copenhagen second handach Czerwonego Krzyża. Zawsze noszę sportowe buty New Balance, moje łydki od ciągłego jeżdżenia rowerem wyglądają w nich świetnie. Przywiązuję dużą uwagę do tego, jak wygląda moje mieszkanie. Za pierwszą wypłatę z roznoszenia gazet kupiłam sobie fotel od Arne Jacobsen przynoszę do domu meble, które inni wystawiają na ulicę. Poza tymi drobnymi perełkami, wszystkie pozostałe przedmioty codziennego użytku kupuję w Ikei na pchlich targach.

Mam stary, używany rower i lubię jeździć nim do pracy i na uczelnię. Jak mówił Jan Gehl, miasta są dla ludzi, dlatego cieszę się, że mieszkam w Kopenhadze, po której tak łatwo jest się poruszać i miło jest spędzać czas.

 

  • Nie wiem, czy każdy tak ma, ale czytając słyszałam dwa różne głosy 😀 Fajny tekst, przypomina mi moje życie w Amsterdamie vs. życie Holendrów, pozamieniałabym jedynie nazwy własne.

  • No nie mogę z Twojej opowieści 😀

  • Hahaha, „stwierdzam, że ktoś znowu ukradł mi mój rower” 😉 Moje dwuletnie życie w Kolding wyglądało trochę podobnie, ale jednak co Kopenhaga to Kopenhaga. Na początku trochę żałowałam, że trafiłam do Kolding, ale życie w takim „małym” mieście też miało swoje plusy 🙂

  • Dziewczyno, to jest genialne, dawno nie czytałam nic tak pomysłowego 😀 W wyobraźni ekran podzielił mi się na dwie połowy niczym w jakimś teledysku. Mega życiowe i do tego doskonale odpowiada na postawione w tytule pytanie:) Naprawdę jestem pod wrażeniem 😀

  • Any Faster

    O co chodzi z New Balance? To teraz taka modna marka dla lemingów?