Jak napisać dobry request na Couchsurfingu?

Couchsurfing

„Jak podróżować bez pieniędzy” – już zbyt wiele takich poradników zostało wydanych i zbyt często wymieniany był w nich Couchsurfing jako lifehackingowy sposób na darmowe noclegi. Jeszcze jakiś czas temu pisało się o nim jako takim „wow” – ale jak to jedziesz do kogoś obcego nocować? Jak to możliwe, jak to możliwe, pytaliśmy przez parę lat, teraz już nas to nie dziwi – zaczęliśmy jeździć z obcymi ludźmi blabla car, płacić obcym ludziom za obiady na eatwithme, w ten sam sposób co na CS, ale za pieniędze, zatrzymywac się u obcych ludzi na noc na airbnb, z obcymi ludźmi chodzić na randki dzięki aplikacjom randkowym. Couchsurfing przestał dziwić. Ale przestał również być wyjątkowy.

Dawno nie otrzymałam ciekawego zapytania na CS. Nie mam ochoty nikogo nocować, ale trzymam otwarty profil i tylko czytam wiadomości, które ludzie do mnie wysyłają i myślę sobie, że  naczytali się za dużo tekstów o darmowym podróżowaniu.

Pamiętam to pierwsze zdenerwowanie, kiedy w Kopenhadze wybierałam się na spotkania CS. Nawiązywałam znajomości i prosiłam o pierwsze referencje. Kiedy potem wybierałam się do Lizbony starannie selekcjonowałam osoby, do których pisałam. Wydawało mi się, że tak właśnie musi być, że najpierw muszę poznać jakiś ludzi, którzy zgodzą się napisać o mnie kilka miłych słów. Dzięki temu będę miała kredyt, który będę mogła wykorzystać w Lizbonie.

Dwa lata potem miałam okazję przyjąć kilku gości i gdy zobaczyłam jak to jest występować w obu rolach: gościa i hosta, mogę powiedzieć, że

a) jeśli podróżujesz nie bierz pod uwagę tej platformy jako jedynego sposobu na znalezienie noclegu. To jest portal dla tych, którzy mają wolny czas, którzy akceptują wszelkie dziwactwa, są elastyczni i nie gonią za atrakcjami turystycznymi.

b) osoba, do której piszesz pytając czy nie przenocuje cię u siebie prawdopodobnie rozkłada swoją kanapę nie częściej niż raz w miesiącu. Musisz na prawdę sprecyzować dlaczego chcesz do niej przyjechać. To jest jak casting. To jest rozmowa o pracę. To jest jak zaproszenie na randkę.

Jak napisać wiadomość?

Couchsurfing

Wrong! Hi – do kogo to „hi”? We, jacy „we”?. Super, rozumiem, że interesuje cię mój dom, ale w tym wypadki nawet to „please” nie pomoże.

Po pierwsze: żeby tylko ci się nie zdarzyło pomylić imion! Piszemy jak w podaniu:

Drogi bla bla, jak się masz? Jestem bla bla, przyjeżdżam z bla bla do twojego miasta po to, aby bla bla. chciałbym cię spotkać, ponieważ bla bla.

Potem należy znaleźć jakaś cechę wspólną: zauważyłem, że oboje lubimy Beyonce/jesteśmy weganami/w 2011 byliśmy w Kanadzie. Tylko nie pisz, że chciałbyś „share the experience and meet new people”, bo to już się zrobiło nudne.

Couchsurfing

Najlepiej dodać, że dobrze gotujesz i że z Polski przywieziesz butelkę Żubrówki. I tutaj dochodzimy do momentu, w którym upada mit podróżowania za darmo. W genialnym artykule na post-turysta.pl  Marysia Złonkiewicz pisze:

„Ilekroć słyszę lub czytam opinie turystów, że podróżowanie po jakimś kraju jest takie tanie, bo wszyscy ich zapraszali i im wszystko fundowali, to natychmiast powraca niczym echo do mojej głowy myśl: to wcale nie znaczy, że ta podróż była taka tania, to po prostu znaczy, że ktoś inny za nią zapłacił.”

Ile ja się tych Ptasich Mleczek nawoziłam! I Żubrówek żurawinowych kupowanych na lotnisku! I wiecie co? Zawsze udawało mi się znaleźć nocleg.

Couchsurfing

Kolejna zasada: na Couchsurfngu zostaje się maksymalnie 3-4 dni. Niemcy mają takie przysłowie: goście po dwóch dniach zaczynają śmierdzieć. Wredni ci Niemcy, ale troch jest w tym racji.

Couchsurfing

Ale za krótko to też nie dobrze…

Optymalnie jest wysłać zapytanie na 2 noce, na tydzień przed podróżą. Optymalnie jest też pytać o nocleg dla jednej osoby, maksymalnie dwóch. Jeśli jesteście większą grupą, to raczej nie dla was. Kiedyś ktoś poprosił mnie o nocleg dla sześciu osób. Wyobraziłam sobie te sześc prysznicy, sześć par butów i sześc suszących się ręczników…

Couchsurfing

Na koniec należy napisać referencję. To dla nich żyjemy na tym portalu. Żartuję. Nie kupujemy niczego od sprzedawcy na Allegro, który nie ma referencji, prawda? No właśnie. Dobre referencje są istotne. Sama przyznam, że wiele razy udało mi się załatwić nocleg tylko na jedną noc, chociaż nie miałam ze sobą żadnych souvenirów i pytałam o kanapę w ostatniej chwili.  Podejrzewam, że stało się tak, bo jestem dziewczyną mam wiele referencji. Sama byłabym skłonna spontanicznie zaprosić do siebie kogoś, kto wpłacił już wiele do tej spółdzielni zwanej CS.

Czy Couchsurfing jest fajny?

Przyznam, że ja sama mam negatywną referencję. Zdarzyło się, że nie dogadaliśmy szczegółów, zawiodła komunikacja i obie sfrustrowane strony postanowiły dodać negatywną opinię. Ale ogólnie CS jest spoko. Trzeba tylko mniej wymagać, a więcej dawać.

Najmilej wspominam dziewczyny, które odwiedziły mnie w Kopenhadze: Ninę i Katie. Obie wiedziały jak mnie zachęcić, żebym pościeliła im materac w moim mieszkaniu na Osterbro: napisały, że mówią po portugalsku. Katie podpisała swoją wiadomość brazylijskim odpowiednikiem „haha” – „rsrsrsss” i już wiedziałam, że to jest to. Mam dużo historii, mogłabym opowiadać długo. Oczywiście, mam też takie jak ta o niesfornym Włochu, ale dziś już się nią nie martwię. Nauczyłam się, że CS kosztuje dużo i czasu, i energii, i pieniędzy, więc nie upieram się na siłę przy tej formie podróżowania oraz unikam pewnego typu mężczyzn.

Zdjęcia pochodzą z Rio de Janeiro. Rafaela poznałam na imprezie, potem okazało się, że gości ludzi na CS. Kiedy spędzałam u niego weekend, w tym samym czasie odwiedził go Masut z Omanu. Zdjęcia na kanapie zrobiliśmy sobie dla zabawy, a potem ukazały się one w lokalnej gazecie, ponieważ Rafael napisał artykuł o swoich doświadczeniach z CS. Co ciekawe, nie minął rok, kiedy Rafael odwiedził mnie w Kopenhadze i wtedy to ja byłam jego hostem.

Kto lubi Couchsurfing, ręka do góry!

  • Kiedyś (jakieś 2-3 lata temu) miałam straszną fazę na CS i hostowałam bardzo dużo i też jeździłam na CS. a potem coś się zmieniło i zaczęłam dostawać same głupie requesty, copy&paste albo od ludzi wpadających dosłownie na chwilę, którym kompletnie nie zależało na jakiejś wymianie poglądów, a tylko na darmowej kanapie. i teraz goszczę w sumie tylko znajomych i zatrzymuję się w hostelach. czy to dobrze, nie wiem. 😛 ale na razie nie mam ochoty wznawiać CS.

    • Czyli nie tylko ja zauważyłam jakieś dziwne zmiany na tym serwisie.

  • Mnie zawsze fascynował ten sposób szukania noclegu :). Na początku wydawał mi się dziwny, trochę przerażał (obcy ludzie w domu albo ja u obcych ludzi w domu). Teraz co prawda nadal nie zdecydowałabym się pojechać na CS (za bardzo cenię sobie swój rytm dnia, żeby się w podróży/na urlopie dostosowywać), ale odrobinę zazdroszczę tym, którzy mają odwagę, bo to chyba fantastyczny sposób na poznanie ciekawych osób :). Choć jak czytam – wcale nie taki łatwy :).

  • Chciałabym się odwołać do tego wyróżnionego fragmentu o ludziach, którzy chwalą się, że ich podróż była taka tania, bo za nic nie płacili… Znam to aż za dobrze, na szczęście nie ze swojego doświadczenia. Mam wielu znajomych autostopowiczów, sama również stopem jeżdżę i nie widzę w tym niczego złego, dopóki jakiś cwaniak nie wpadnie na pomysł, żeby podróżować bez pieniędzy. Ile ja się nasłuchałam buńczucznych przechwałek, że tyle i tyle tysięcy kilometrów przejechanych za 5 euro. Czuje obrzydzenie na myśl o ludziach, który opowiadają swoim kierowcą, że są głodni, próbując wyłudzić od nich zaproszenie na obiad. Albo sugerowanie, że nie wiadomo, gdzie się będzie tej nocy spało, bo ma się tylko namiot i no. Przewraca mi się w żołądku, jak słyszę, gdy ludzie chwalą się, jak perfidnie żerują na innych. Na ich współczuciu czy zakłopotaniu, bo już pal licho pieniądze. Owszem, można podróżować z małym budżetem i sama to robię. Jeżdżę stopem, latam tanimi lotami, nie raz bawiłam się we freeganizm i pewnie nie raz jeszcze będę, sypiałam u znajomych z drogi, w namiocie czy na CSie. Ale nigdy nie posunęłabym sie do tego, by wykorzystywać innych do realizacji swoich fanaberii, bo umówmy się, że podróże nie są artykułem pierwszej potrzeby. Nie ma niczego za darmo, bo za wszystko, co otrzymujemy w darze, na jakimś etapie ktoś kiedyś płaci – czy to pieniędzmi, czy swoim czasem czy ciężką pracą. Couchsurfing też nie jest za darmo i jakbyś chciała przeczytać, to napisałam o tym u siebie kilka zdań. Tego typu podróżnicze tematy to dla mnie temat-rzeka. Mogłabym gadać bez końca 😀

    • Dziękuję ci za obszerny komentarz. Zastanawiam się, bo mi też wiele, wiele razy udało się w podróży dostać dużo rzeczy za darmo. Ale zawsze mam na uwadze, że karma wraca. Nawet kiedyś zgodziłam się gościć u siebie znajomą znajomych, przywitałam ją lunchem, chociaż w tych dniach mój portfel czekał już tylko na wypłatę. Ale pomyślałam sobie tak: za kilka tygodni sama jadę do Lizbony, muszę to zrobić, to wtedy karma do mnie wróci. I wróciła!

      • Mnie również i nie mówię, że to złe, bo również wierzę w karmę. Nie raz ktoś zabrał mnie na obiad, kawę, zaproponował nocleg, prysznic, pozwolił rozbić namiot w ogródku, kupił bilet itp. Ale zawsze była to inicjatywa tej drugiej osoby, bo widocznie czuła taką chęć czy potrzebę. Działa to też oczywiście w drugą stronę, bo też staram się pomagać innym jak mogę i np. dużo lepiej czułam się idąc głodna do pracy, bo za ostatnie drobne kupiłam gorącą kawę zmarzniętym autostopowiczom, niż czułabym się olewając ich i jedząc kanapkę jadąc tramwajem. Natomiast celowe sugerowanie komuś, aby zrobił mi zakupy, powodowane wyłącznie cwaniactwem i tym, że szkoda mi na to własnej kasy, nie mieści mi się w głowie.

  • Dobry request to podstawa, jednak, jak piszesz, nie ma co się upierać przy tej formie podróżowania. Wydaje mi się, że z roku na rok co raz trudniej znaleźć hosta. CS bardzo się zmienił przez ostatnie lata. Moje pierwsze kroki na tym portal stawiałam w 2010 roku i wtedy o wiele łatwiej było znaleźć coś sensownego, niż teraz. Mam masę wspaniałych couchsurfingowych doświadczeń i trochę żałuję, że sama mogę gościć tak rzadko.

    • Ja też to zauważyłam i właśnie dlatego postanowiłam napisać:)

  • Super, że napisałaś ten poradnik, bardzo przydatny. 😉 Moje przeżycia z CS są różne od podrywającego gościa przez dziewczynę, która wgl nigdzie z nami nie poszła, praktycznie z nami nie rozmawiała (i to było dziwne, bo czułyśmy się jak w hostelu) po świetną, polską parę w Kopenhadze, która ugościła nas jak rodzinę. Z tymże gdy ja pisałam zapytania o nocleg, robiłam to na 3 tygodni przed, bo bałam się, że nie zdążę. ;p

    • Ach, ta Kopenhaga, kiedyś na CS w tym mieście poproszono mnie o zostawienie drobnych na pranie pościeli.

  • Wiola, przede wszystkim witaj, staram się czytać Cię dość regularnie, ale pierwszy raz komentuję. Co prawda nieco po czasie, ale w drodze ciężko być na czasie.
    CS budzi skrajne emocje. Poza tym o czym piszesz, ja chciałam zwrócić uwagę na hostów z gigantycznym ego – szczególnie bawią mnie ci, którzy wymagają udowodnienia, że przeczytałaś ich profil i ukrywają w tekście na przykład jakiś key word, który trzeba znaleźć. Tutaj w Indiach jest pełen show z CS, można trafić na każdego – erotycznych maniaków, podrywaczy i typowych cwaniaczków liczących na zarobek. Tak przytrafiło się nam. Inne historie były śmieszne, inne wkurzające, ale kocham CS, bo dzięki niemu spędziłam święta w prawie domowej atmosferze w tureckim Izmirze i choć daleko od domu, to zajadaliśmy się pierogami i były lampki (może nie na choince, a na sztucznych gałązkach, ale zawsze to coś) i małe prezenty. W innym miejscu zamiast 2 dni spędziliśmy z naszych hostem 2 tygodnie i zaprzyjaźniliśmy się (mam nadzieję) na całe życie. Daleka jestem od wynoszenia CS na piedestał, bo czasami nie jest letko, ale i tak warto 😉
    Pozdrawiam, Kasia.
    P.S. A swoją drogą, co prawda nieco później, ale zupełnie nie zdając sobie sprawy z Twojego posta, napisałam tekst o podobnej tematyce.
    http://www.kasiavictor.com/couchsurfing-dla-poczatkujacych/