Jak znaleźć pracę w Kopenhadze? cz. 2

Tak to już jest, że w momencie, w którym znajdujesz się w największej dupie i myślisz, że gorzej już być nie może, to nagle coś zaczyna się dziać i nagle zaczynasz się podnosić.

W zeszłym roku ową największą dupą był dla mnie dzień, w którym na moim koncie zostało mi 200 DKK, przebiłam oponę w rowerze i wracałam na piechotę do domu na Bronshøj rozpaczając nad moim niedawno zakończonym długoletnim związkiem i źle napisaną pracą na zaliczenie z CSR. I wtedy, bam!, dostałam telefon i zaczęłam pracę, może nie pracę marzeń, ale pieniądze z niej służyły mi jeszcze podczas jesiennego pobytu w Brukseli, więc całkiem dobrze.

Zauważyłam, że im mniej masz pieniędzy, tym więcej masz pomysłów, a pomysły są jak króliki – najpierw masz dwa i uczysz się jak sobie z nimi radzić, kiedy nagle one zaczynają się mnożyć i mnożyć…

Niewiarygodne. Od początku mojego pobytu tutaj czuwa nade mną polska mafia. Polska mafia i moja koleżanka Emilia, która myśli o mnie nawet, kiedy jest na Sri Lance (baw się tam dobrze i czekaj na mnie na Bali gdzieś w okolicach października!). To ona przesłała mi cenne kontakty, które wyratowały mnie z tarapatów (mieliście kiedyś taką sytuację, że nie wiedzieliście, gdzie będziecie spać dziś w nocy?). Praca w vikariacie też była jej pomysłem. Ale, żeby nie było, radzę sobie też sama. Oto kolejna wskazówka jak znaleźć pracę w Kopenhadze: zacząć wychodzić na piwo. Nie ma co siedzieć w domu i zamartwiać się co to będzie, bo wtedy nic się nie wydarzy. Small talks były moją specjalnością w Brukseli, podczas bankietów i koktajli poznawałam ludzi, przynosiłam do domu wizytówki, a mój telefon zapełniał się kontaktami. Tak dzieje się i tu. To niewiarygodne, że rozmawiam z gościem, który okazuje się pracować w hotelu i znać superwizora od housekeepingu.

Jak zanleźć pracę w Kopenhadze

To niewiarygodne, że możesz napisać na Facebooku, że potrzebujesz 30 kopii swojego CV w kolorze i zupełnie obce osoby odzywają się do ciebie i oferują pomoc. Na ponad 30 CV rozwiezionych po hotelach w Kopenhadze odezwał się do mnie jeden. Od trzech dni tam pracuję. Razem ze mną pracują sami Polacy, właściwie odkąd tu przyjechałam poznaję prawie samych Polaków (dlatego ciągle żartuję, że pochłonęła mnie polska mafia).

W zanadrzu mam więcej królików/pomysłów, będę pisać o tym. Na razie zdjęcia z mojej operacji poszukiwania pracy poprzez roznoszenie CV.

  • Emilia już w Indiach 🙂 powodzenia tam i powiem Ci, że to Bali jest dość prawdopodobne 😛

  • polański

    jaką pomoc mogą uzyskać bezdomni w Kopenhadze?