Kebabistan, czyli nie ma co jeść: kuchnia duńska.

Jeżdżenie rowerem sprawia, że nasz organizm domaga się więcej kalorii. Ale ci, którzy mają ochotę na duńskie kulinarne doznania raczej zostaną rozczarowani. Dwiema najczęściej jadanymi tutaj potrawami są Smørrebrod oraz Frikadelle. Po naszemu – kanapki i kotleciki mielone. Też mi coś. Tę kulinarna lukę wypełniają knajpy chińskie (dużo, naprawdę dużo chińskich knajp), indyjskie, kilka pizzerii i tak niecierpiane przeze mnie kebaby. Jest ich tutaj pełno, a swoim wyglądem na pewno nie zachęcają mnie do wstąpienia na obiad.

Rezultat tego jest taki, że od trzech miesięcy nie jadłam tak naprawdę nic dobrego i właściwie przestałam lubić jeść. Czasem tylko tęsknię za pierogami ruskimi ze skwarkami albo za ziemniakami z kotletem z Pyzatej Chaty w Lublinie. I jeśli kiedyś czasem rezygnowałam z jadania w tym miejscu z obawy o to, że sama stanę się pyzata, tak dziś naprawdę mam ochotę na taki obiad. Stąd ten mój wpis pełen żalu do kebabów.

Ważę już tyle, co worek cementu i jedyny pozytyw to taki, że ominął mnie wiosenny stres związany z oglądaniem reklam Slim Figura. Czasem, ale tylko czasem, pozwalam sobie na szaleństwo w postaci bochenka chleba z najbardziej snobistycznej piekarni na mieście. Drożdżówki z Lagkagehuset albo z Holm’s Bager oglądam sobie tylko za szybką, ale tylko tu mogę dostać chleb, którego smak pamiętam z dzieciństwa.

  • Agnieszka

    Oj Wiola cos widze, ze musimy sie umowic w jakis dzien i zrobic sobie dobry polski obiadek 🙂

  • Wiola

    Na przykład mogłybyśmy gotować bigos przez pół dnia:)

    • Agnieszka

      a widzisz z bigosem to nie tak latwo bo kapusta kiszona jest potzreba i polska kielbacha, a poza tym to bigos jest dobry na nastepny dzien :). Jak zrobi sie cieplej zapraszam na grilla 🙂

  • Wiola

    Dziękuję Agnieszko! I za zaproszenie, i za to, że sukcesywnie zwiększasz liczbę komentarzy na tym blogu.

  • Aleksandra K.

    A pierogi? Najtańsze które robiłam za granicą to: butelka z piwa(wody)+Mąka+woda+2 szczypty soli+ziemniaki+cebulka=namiastka pierogów
    🙂
    W chwilach kryzysu nawet takie pseudopierogi dają chęć do życia 😛