Lato wybuchło z całych sił…

…czyżby? Loading Danish summer… failed – wiele takich statusów na facebooku widziałam w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Lato w Kopenhadze. Ktoś chętny? Blondwłose Dunki powoli przyjeżdżają z wakacji w Hiszpanii i muszę się starać, żeby je dogonić z opalenizną. Idzie mi dobrze, na szczęście mam ciemną karnację i opalam się nawet po 18.00.

Kongens Have jest dwie minuty od mojego mieszkania i traktuję je jak swoje podwórko. Po pracy rozkładam tam koc, wyciągam piwo i po prostu leżę. Czasem ciągle pada, ale nawet zaraz po deszczu można spotkać tam ludzi siedzących na pikniku. Tak, jakby to wszystko było zaplanowane. Oni tu doceniają ładna pogodę i nigdy nie siedzą w domu. Ale to łatwe w takim mieście jak Kopenhaga, którego przestrzeń jest genialnie zorganizowana do spędzania czasu na zewnątrz.

Island Bridge przypomina mi to trochę wakacje nad polskimi jeziorami, z tymże tu mamy fajny widok na architekturę Kopenhagi, a zamiast przystojniaków kręcących się BMW mamy przystojniaków kręcących się na motorówkach. Też fajnie. I też fajnie mi się tutaj opalało, jednak moje bikini zostało uwolnione dopiero na Amager Strand, gdzie na plaży z widokiem na most do Malmo opalanie toples nie ma zbyt wielkiego sensu (słońce bywa tu marne), a jednak to zrobiłam.