Malmö na weekend poproszę

Malmö do tej pory kojarzyło mi się z fioletowymi polami na planszy Eurobiznes. Zbyt wiele o tym mieście nie wiedziałam, oprócz tego, że można tam polecieć Wizzairem.

Spędziłam wiele letnich niedziel leżąc na plaży Amager w Kopenhadze, patrząc na zarys budynków, które stały w innym państwie. W słoneczne dni niemal można zobaczyć pierwszą stację benzynową na końcu mostu nad Sundem i ludzi stojących w oknach wieży Turning Torso. Ok, trochę wyolbrzymiam, ale prawie, prawie… prawie znałam Malmö. Nigdy nie zdecydowałam się tam pojechać. Dlaczego? Przecież to niecała godzina. To jak wybranie się rowerem na plażę Amager. Tylko 40 minut wystarczy, żeby wyjechać z kraju i pojechać tam, gdzie mieszka więcej (jeszcze więcej?!) blondynów. A z Warszawy? Lot Wizzairem trwa rownież niecałą godzinę.

W grudniu 2016 podróż trwała niestety nieco dłużej. Szwecja wznowiła kontrole graniczne, dlatego jadąc Swebusem należy przygotować się na dłuższy postój pomiędzy tymi krajami. Warto zapakować kanapki na drogę. Zapomniałeś? To nic, wyskakując na dworcu autobusowym w Malmö swoje kroki możesz skierować w stronę sieci food trucków Nordic Street Food. Postanowiłam, że zbyt wiele czasu w swoim życiu spędziłam przechodząc obojętnie obok kolorowych kanapeczek na ciemnym chlebie. Taka okazja długo już się nie powtórzy, pomyślałam, kiedy wybrałam swoje smørrebrød ze śledziem i jajkiem.

Z powodu opóźnienia autokaru oraz buszowania po Nordic Street Food, kiedy opuściłam dworzec autobusowy w Malmö, była już niemal 15.00. Czyli godzina, która oznaczała, że w tę piękną sobotę już się w Szwecji nie zabawię – o tej porze zamykają Systembolaget. Ale czy to ważne? O 15.00 mogłam zrobić check in w hotelu i odebrać swój rower.

Przyznam szczerze, że marzyłam o tym momencie, w którym przyjadę do jakiegoś miasta, wejdę do hotelowej recepcji i powiem: „Dzień dobry, mam rezerwację”. Butikowy Hotel Duxiana znajduje się tuż nad kanałem. Wszystko w nim jest designerskie. Czyste i proste linie foteli, sof, nocnych stoliczków przypominają ci, że pięknie jest być w Skandynawii.

Turning Torso wreszcie z bliska

Czy ktoś tez tak ma, czy tylko ja, że po 5 minutach spaceru po obcym mieście, już snuje wizje przeprowadzki i popijania porannej kawy na jednym z mijanych tarasów? Myślałam o tym jadąc wzdłuż Västra Hamnen. Nie wiem, może zbyt długo mieszkam na warszawskiej Pradze, bo wydawało mi się, że życie w Malmö musi być na wysokim poziomie. I cóż, że nad samym morzem wieje, jeśli jako widok z okna można mieć bezkresną przestrzeń?

Malmö

A za zarobione pieniądze można kupić mnóstwo dobrej kawy, świeczek oraz drewna do kominka. Życie idealne, a język nawet bardziej przyjemny niż w Danii.

Z tej nieco luksusowej dzielnicy Malmö przejechałam (z uśmiechem na ustach, chodź było już zimno i ciemno. Ale uwielbiam rowery) do szwedzkiego odpowiednika Nørrebro – Möllevången. Znaleźć tu można to samo, co na ulicach Stambułu, a kafejki noszą nazwy takie jak: Bagdad czy: u Nassima. Spieszyłam się do Mitt Möllan – centrum handlowego, w którym można znaleźć ubrania i przedmioty codziennego użytku od lokalnych projektantów. Same ładne rzeczy i alternatywne ubrania, ale ja najbardziej spieszyłam się, żeby… coś zjeść! Wybrałam kurczaka tikka masala, bo w Möllevången czułam się jakoś zobowiązana do stylu multi kulti.

Czas na przerwę, czas na fika

Malmö jest tak małe, że łatwo spotkać znajomych. Ania, która pisze na aniabloch.com wysłała mi wiadomość, czy przypadkiem nie chciałabym wpaść z Kopenhagi do niej, do Malmö. Ależ kochana, ja tu od dwóch godzin buszuję po eksluzywnych second handach w Mitt Möllan! No, dobrze, to umówimy się na fikę.

Ok, a co to jest?

Szybko googluję. Ok, czyli przerwa od zakupów.

Ania jest tu na Erasmusie, więc oprowadziła mnie nieco po Stortorget i zniknęła w stronę sobotniej studenckiej imprezy w Lund, wskazując jeszcze Lilla Torg jako miejsce spotkań socjalnych, gdzie mogłabym się wybrać.

Sama? Czy ja wiem…

Wróciłam odpocząć w swoim hotelu i mając pod ręką odżywkę do włosów oraz żelazko, postanowiłam wyjść na miasto. Zwłaszcza, że owo miasto było tuż za rogiem. Czy wspominałam o tym, że kocham hotele?

img_6930

Strasznie chciałam zobaczyć bar na ostatnim piętrze Malmö Live, no ale nawet śpiąc w butikowym hotelu i mając na sobie sukienkę zaprojektowaną przez Skandynawów (#love #MossCopenhagen ), to nie czułam się aż tak wykwintnie i po prostu przeszłam się  na Heinekena do jednego z barów Lilla Torg.

Trudno było się obudzić następnego dnia. Słońce wschodziło dopiero około 8 rano. Ale nie tylko dlatego. Materace w hotelu Duxiana są tak wygodne, że całe szczęście, że powiesiłam zawieszkę Do Not Disturb. Całe życie o tym marzyłam, przyznam szczerze. To znaczy, nie całe życie.

Ten akapit będzie nieco nostalgiczny. Dużą część czasu podczas swoich studiów w Kopenhadze spędziłam biegając po hotelowych korytarzach i donosząc białe kapcie oraz szlafroki. Wtedy właśnie marzyłam sobie o dniu, w którym powieszę taką zawieszkę na hotelowej klamce i spędzę długi poranek w łóżku. Los się musi odmienić, powtarzałam sobie. I odmienił się. Rada dla początkujących pisarzy: jeżeli myślisz sobie, że zawsze będziesz biednym artystą skazanym na rozwożenie pizzy i zapomnienie o swoich pasjach – proszę nie rób tego. Los się musi odmienić.

Kiedy wreszcie udało mi się przekonać samą siebie, że warto opuścić wygodne łóżko dla jeszcze jednej szwedzkiej atrakcji – Malmö Saluhall, było po godzinie 10.00. Nowoczesne targi żywności (próżności?) są ostatnio niezmiernie modne w Europie. Markthalle Neun, Mercado da Ribeira, Hala Koszyki i Malmö Saluhall – sukcesem ich popularności są fajne doświadczenia i atmosfera podróży bez podróżowania. Pozwolenia sobie bycia odkrywcą, szwędaczem, testerem we własnym mieście. Ale może tylko mi targi kojarzą się z podróżami? Niemniej jednak koniecznie musiałam zobaczyć, co jest w środku Malmö Saluhall: jakie kwiaty, jakie sushi i jakie kawy. Sprzedawczyni pamiątek wysłała mnie do stoiska z kawą, w którym pracują Polacy – myśląc, że pewnie robi mi przysługę.

Skąd jesteś? Z Warszawy? Też tam mieszkałem. A jak się mieszka w Malmö? Spoko, na luzie, fajniej. A co przeszkadzało ci w Warszawie? Ludzie.

Ok, wycofałam się. Zabrałam swoją kawę do wspólnego stołu na środku i ciesząc się smakiem podobno z Nigerii, obserwowałam brodatego tatę, który zabrał swojego 1,5 rocznego synka na niedzielne śniadanie na mieście.

#VisitSweden

Na słowo Szwecja zawsze miałam miłe odczucia. Wydaje mi się być fascynującym krajem. Rzeczywiście takim na luzie, w którym na pewno żyje się dobrze rodzinom (Systembolaget…), ale miłośnicy multikulturowej artystycznej bohemy (ja!) też znajdą swoje zakątki, kawiarnie i sklepy z ciuchami.

img_6882

Jeśli kiedyś będziesz w Kopenhadze i będzie Ci się nudzić – zamów Swebusa i przejedź się do Malmö. I z drugiej strony – jeśli kiedyś kupisz tani bilet do Malmö i nie będzie ci się podobać – zawsze możesz skoczyć do Kopenhagi. Pamiętaj tylko, żeby najpierw odwiedzić te miejsca:

Wpis powstał przy współpracy z Visit Sweden. Bardzo dziękuję Pani Elwirze i Pani Vivece za udostępnienie przewodników oraz pomoc w zorganizowaniu pobytu w Malmö.
  • A wiec to jest ten piekny hotel z Twojego instagrama! I tez mam takie marzenie, ze w koncu sama wyladuje w swietnym hotelu z widokiem i udogodnieniami (rowniez mam za soba droge pokojowki), ale jeszcze na to troche poczekam.
    Wyobrazam sobie Malmo jako lepsza, spokojniejsza wersje Amsterdamu

  • Tak bardzo kocham Malmö i Szwecję w ogóle, że płakać mi się chce, gdy to czytam. W tym miesiącu ominął mnie wyjazd do Szwecji i nie mogę tego odżałować, a na następny będę mogła pozwolić sobie dopiero po koniec lutego :c
    Piękne zdjęcia!

  • To widzę, że nie tylko ja marzę o wylądowaniu w świetnym hotelu z widokiem 🙂 Póki co stawiam na Airbnb, ale jeszcze trochę i będą hotele… Najlepiej taki w Szkocji, za grube funciaki (w takim kiedyś pracowałam), będę popijać gin&tonic przy kominku (tyle się narobiłam gina&toników, a w życiu tego nie piłam, ale co tam!).
    Byłam w tym roku w Kopenhadze (weekend przed powrotem do Polski na stałe) i trochę żałuję, że nie zwiedziłam Malmö, tylko od razu pojechałam na lotnisko… Ech… ale w sumie z Poznania lata tam Wizzair… Może jeszcze kiedyś się uda 🙂

    • Ja myślę, że warto, koniecznie trzeba sprawdzić latem, kiedy wszyscy się opalają i siedzą na trawie

  • Nigdy nie byłam w Szwecji, a Malmo rzeczywiście kojarzyło mi się z fioletowym polem w Eurobiznesie. Ale po przeczytaniu wpisu i obejrzeniu zdjęć zachciało mi się takiej wycieczki. Chociaż pewnie nie prędko zrealizuję ten zamiar, ale dopisuję Malmo do listy miejsc, które chciałabym odwiedzić.

    • W ogóle Szwecję warto sobie dopisać do miejsc wartych odwiedzenia. Ja tak zrobię!

  • Baaardzo klimatyczne zdjęcia, hotel świetny – z klimatem.
    Lubię Twój styl pisania, a treść daje do myślenia <3

  • Hahah, dobrze wiedziec, ze nie tylko mi Malmö kojarzylo sie z fioletowym polem na planszy… Teraz to dla mnie fajne wspomnienie Erasmusa tylko, choc jak wrocilam tam 4 lata pozniej, to bylam w szoku, ile sie zmienilo. Malmö sie strasznie szybko rozwija i chyba to mi sie tam najbardziej podoba (i nie podoba jednoczesnie, bo zabija troche urok wspomnien) 😉

    • A jak wyglądało wcześniej? Bo ja miałam wrażenie, że jest dosyć ekskluzywnie, chociaż moje wyobrażenie było takie, że to dosyć mała mieścina. I byłam zaskoczona.

      • Bo samo Vastra Hamnen, okolice Turning Torso, było tworzone od początku w ekskluzywnym stylu 🙂 Ale jak się odbije trochę w bok, w kierunku zamku i trochę dalej, niby wciąż w centrum, a już nie jest tak nowocześnie. I pomiędzy 2010 a 2014 (między moją pierwszą i ostatnią jak dotąd wizytą tam) powciskali masę nowych budynków, większość wygląda jak biurowce i trochę odbierają dla mnie urok małomiasteczkowego centrum 😉

  • pierwszy i ostatni raz w podobnie ładnym hotelu byłam dopiero jak tomek znalazł jakąś super promocję i wyszło nam za to wszystko jakieś 40 zł 😉 czasem bym chciała, ale jednak czuję ze na wyjeździe nie potrzebuję ladnego miejsca do spania.
    w ogóle, tylko nie pomyśl że to jest jakiś zarzut w stosunku do Ciebie, po prostu – napisałaś o malmo, po raz kolejny potwierdzil się mój wizerunek skandynawii – więc padło na Ciebie, ze to napiszę.
    ale coś mi tam nie gra. oni są za idealni. wydaje mi się, jakby nie prowadzili prawdziwego życia, tylko taki substytut, jakby żyli w dekoracjach filmowych.

    ale to ciekawe, bo ludzie często ludzie dzielą się na takich połnocnych i południowych. a Ty kochasz i portugalskie miasta i kopenhagę, wydawałoby mi się nie do pogodzenia. a co bardziej? 😉

    • Życie jest prostsze w skandynawskich krajach. Trochę im tego zazdroszczę. Sama miałam klika wtop i żyłam na krawędzi finansowej i zawodowej, a tam wydaje się, że nie można upaść, że zawsze państwo cię podniesie i zaoferuje caffe latte. Poza tym, komfort życia jest dla nich najważniejszy, więc dlatego wydaje się, że nie mają problemów – tylko ciągłe kawki i zakupy w sklepach z organiczną żywnością.

      Zresztą, spójrz na to: Top 5 countries to be born in: http://nomadcapitalist.com/2014/03/16/top-5-best-countries-to-be-born-in/

      Ja lubię Brazylię i Portugalię z powodu języka. Danii z powodu języka nienawidzę. Lubię też jak jest ciepło, a relacje między ludźmi są bliższe i cieplejsze. Łatwo się zaprzyjaźniam i zakochuję w ludziach – tu znowu wygrywają kraje Południa. W Skandynawii wysoko ceni się życie społeczne, własność publiczną i tak dalej, ale każdy jest malutką cząsteczką tego społeczeństwa żyjącą w swoim własnym świecie. Tak jakby możesz liczyć na wszystkich i na nikogo.

      Ale lubię tez prostotę w designie, w stylu ubierania się i wybiorę białe ściany oraz czarną bluzę zamiast kolorowego bikini.

      No trudno się zdecydować.

      Chociaż nie, już się zdecydowałam. Nie muszę żyć w żadnym z tych krajów, mogę sobie odwiedzić, mogę niektóre rzeczy wprowadzić w Polsce: palić świeczki na parapecie, kupować w Ikei, jeździć rowerem, oglądać telenowele, organizować festiwal brazylijski (Bom Dia Brasil 2017 – już działamy!), chodzić na zajęcia samby.

      • postanowię skomentować ulubionym cytatem z wpisu i z komentarza powyżej:

        „Postanowiłam, że zbyt wiele czasu w swoim życiu spędziłam przechodząc obojętnie obok kolorowych kanapeczek na ciemnym chlebie” <3

        "Sama miałam klika wtop i żyłam na krawędzi finansowej i zawodowej, a tam wydaje się, że nie można upaść, że zawsze państwo cię podniesie i zaoferuje caffe latte."

        Coś w tym jest. Też mam takie wrażenie odnośnie Skandynawii, i ona jakoś zawsze ciągnie tym swoim surowym pięknem!