Myślałam, że nie doczekam tego dnia! Pierwsza wypłata za moje czyszczenie kibli i napad na centrum handlowe

Myślałam, że nie doczekam tego dnia, kiedy na moje konto w Nordei wpłyną te tysiące duńskich koron. Ale oto są, normalnie zachłysnęłam się tym szczęściem!

Pozwoliłam sobie na wcale niemałe szaleństwa w centrum handlowym Fields. Pozwoliłam sobie na wcale niemały napad na Zarę. Chociaż spodziewałam się większego przybytku zakupowej rozpusty, jeśli oni myślą, że mają ogromną skandynawską galerię, to chyba nigdy nie byli w Silesii na Śląsku.

Jadąc do Fields znowu odkrywałam Kopenhagę, jakiej nie znałam – nowoczesną, z super, modern, fancy budynkami. Także dosyć tych kamienic (chociaż za dwa tygodnie przeprowadzam się do jednej w centrum miasta, tak awansowałam, że ho!), zamieszczam też zdjęcia z tej części miasta.

  • Aleksandra K.

    No to się doczekałaś!:)
    Ładna spódnica plisowana. Jak ja się doczekam kupię sobie taką lazurową.
    Co do wielkości centrum handlowego rzeczywiście dość skromne z porównaniem do śląskiego kolosa, a ponoć został rozbudowany o jeden pasaż…
    Okolica jednak mnie nie urzekła. Szkło Beton i stal. Zimno.
    Zdecydowanie bardziej podobają mi się Twoje relacje z kolorowych dzielnic Kopenhagi. Pozdrawiam 🙂

  • Wiola

    No nie da się za bardzo zaszaleć z tymi zakupami w tym mieście. Strasznie tęsknię za marką Mango, kosmetykami z Ziaji i polską bielizną z La Vantil.

    Acha, i nie wiem czy ktoś się domyślił, ale ten pociąg na wiadukcie to metro, które jedzie przez miasto raz pod ziemią, raz nad ziemią. Jazda jest niezła, zwłaszcza, że nie ma kierowcy i można usiąść w pierwszym wagonie.

    • W Polsce mówimy na to szynobus 😛