Na straganie w dzień targowy: gringos zapuścili się w nieznane

Właściwie to całe dnie przesiaduje w hostelu. Traktuje go jak mój dom, taki, w którym jest po prostu dużo ludzi.

Czasem z tych ludzi zgrywa się niezła ekipa, z którą wspólnie gotujemy. To znaczy ja gotuję korzystając z moich inspiracji z czasów, kiedy mieszkałam w Danii, inspiracji pod tytułem: no, to supermarket wyrzucił do śmietnika to i tamto, dodamy paczkę makaronu i możemy zapraszać gości na obiad, bo wyszło nam dużo. W hostelu też urządzamy sobie taką małą komunę, tylko że w tym wypadku nie szukamy jedzenia w supermarketowych śmietnikach, ale idziemy na całkiem wyglądający jak śmietnik (porównując to do europejskich warunków) targ.

PicMonkey Collage2

Jesteśmy jedynymi gringos w tej okolicy, w dodatku z całkiem poważnymi aparatami fotograficznymi, ale co tam. Łazimy i chłoniemy piękno tego miejsca jawiące się w workach z suszonymi krewetkami, farofą, tonami ananasów za 2 R$, suszonym mięsem, głową jagnięcia, wszystkimi wnętrznościami jagnięcia wyłożonymi na stole, kury w koszyku już zapakowanej w gazetę, przyprawach, których nie znam, ziołach, których nie znam. Łazimy, oglądamy, fotografujemy, a i tak wiemy, że na obiad znów będzie pasta. Nie mamy żadnej kulinarnej odwagi, żeby kupić coś poza mango. Zresztą, jakbyśmy wzięli ta kurę, to i tak byłaby kolejny pupilem w naszym hostelu do spółki z kotem i starym chrapiącym psem.

DSCN7533
Czasem myślę, że czasem udaje mi się zrobić dobre zdjęcie
PicMonkey Collage
Przyjaciół znajdę sobie wszędzie
DSCN7550
Przekupka:)
  • Petra

    Czesc, Salvador Tez fajny. Biednie naokoło ale taki urok miasta. Film o śmieciarzach obejrzałam o czym juz kiedyś wspomniałam i dzięki Tobie usłyszałam o tym brazylijskim artyście. On zmienił zycie swoich bohaterów co w sztuce współczesnej jest w ogóle nie lada wyczynem. Z opisów wnioskuje, ze juz nie udzielasz sie jako wolontariuszka? Pozdrawiam