Nørrebro: brzydko i nie przychodź tu w nocy!

Ten wpis będzie jednym z kilku, w których pokażę różne dzielnice Kopenhagi. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby biegać z aparatem po Czubach czy Sławinku, no, ale taki jest przywilej turysty, że może sobie fotografować wszystko i nikt nie ma prawa powiedzieć, że to jest dziwne.

To, co Nørrebro ma do zaoferowania to stragany ze śliwkami i grejpfrutami, kebaby, zaśmiecone ulice, trochę graffiti i lekki niepokój, kiedy wracam w nocy do domu.  Turystyczne przewodniki napiszą, że to dynamiczna, multikulturowa dzielnica, ale prawda jest taka, że jeśli w historii miasta miały miejsce jakieś uliczne zamieszki z koktajlami Mołotowa, to właśnie tutaj.

Codziennie przejeżdżam przez Nørrebrogade i zawsze wtedy myślę sobie, że już Bytom jest ładniejszym miastem niż Kopenhaga. Ale jak próbowałam pojechać inną drogą do domu, to się zawsze gubiłam.

Poza tym śliwki w tureckich sklepach są naprawdę tanie i lubię się zatrzymywać tu na zakupy.

Panowie Turcy patrzą na mnie i od razu mówią ceny po angielsku, więc jest fajnie. Swoją drogą to ciekawe jak wyglądają zakupy w Danii: większość produktów jest wypchana poza sklep na ulicę i po prostu wybiera się potrzebna rzeczy, a potem wchodzi do środka, żeby zapłacić. Może czasem kogoś korcić, żeby zrobić w tył zwrot, ale widać honor jest cenniejszy niż kilogram darmowych śliwek.










  • Aleksandra K.

    multikulturowość nie jest wadą 🙂
    Każde miasto ma swój urok, Bytom należy do tych miast w których trzeba go szukać. Ale po znalezieniu nie wyjdziesz bez dobrego zdjęcia;)
    P.s. Piękne stragany, wyglądają b. zachęcająco:P

  • Sylwia

    Ja akurat uwielbiam Nørrebro i tam wlasnie bede szukac miszkania do kupienia. Jak kazdy w Kopenhadze przeprowadzalam sie juz kilka razy, i na Nørrebro mieszkalam 2 (razy). W sumie jakies 2 lata i nie uwazam aby w jakikolwiek sposob ta dzielnica byla niebezpieczna, ale za to bardzo multikulturowa, barwna i laid back 🙂

  • Ja mieszkałam jakiś czas na Norrebro. Ma gdzieś swój „mały” urok. Dla mnie Norrebro było tak naprawdę pierwszym zetknięciem z Kopenhagą. Nawet mnie to pozytywnie zaskoczyło. Zgadzam się na ulicach mogło by być czyściej. Choć Storget też pedancją nie grzeszy …

    • Haha, tego posta pisałam niemal 4 lata temu! Na początku nie lubiłam Norrebro, czułam się trochę niebezpiecznie w ty miejscu. Ale teraz… chciałabym tam mieszkać!

      • Travel and Smile

        Ja chętnie w ogóle wróciłabym do Kopenhagi. Jednak nie jest to w najbliższym czasie dane. Dzięki Tobie odżywają wspomnienia. A to był szmat czasu temu. Może jeszcze kiedyś zawitam w progi Norrebro 🙂