O tym jak pierwszy raz w Kopenhadze zaświeciło wiosenne słońce

Słońce najmocniej grzeje od zachodniej strony Quinn Louise’s Bridge. Przed południem jest to miejsce na wystawienie swojej buźki ku słonecznym promieniom, zjedzenie kanapki i dokończenie gazety (czy też na czytanie w ogóle).

Od tego mostu rozpoczyna się Norrebrogade, najbardziej rowerowo uczęszczana ulica w mieście. Jest więc to droga do domu dla wielu Duńczyków, dla mnie zresztą też. Po południu wszyscy zatrzymują się tu na piwko lub sześć. Piszę sześć i to nie jest przesadą. Można by pomysleć, że po sześciu piwach nie da się wracać do domu na rowerze. Ale… Carlsberg i Tuborg sprzedawany jest w małych puszkach, po sześć w opakowaniu właśnie. I żeby wprawić się w dobry humor trzeba chyba wypić wszystkie sześć, ponieważ mają one niezwykle niksą ilość alkoholu. Dziwię się, że duże „rozpicie się” wśród duńskiej młodzieży jest tutaj problemem. No, ale jak rząd daje wszystkim studentom tak wysokie stypendia, to nie ma co się dziwić, że mają czas na wylegiwanie się na Quinn Louise’s Bridge.

Ogólnie lubię to miejsce i mam nadzieję, że będę tu częściej zaglądać. Mogę nawet i bez sześciopaka.