Jak się mieszka na Pradze? Część 1: zima

Praga Północ w Warszawie to takie miejsce, o którym jedni mówią, że jest tym właściwym brzegiem Wisły, a inni, że tym gorszym. To takie miejsce, gdzie w podwórkach stoją kapliczki ozdobione sztucznymi kwiatami, których pilnują panowie z bejsbolami.

Różowa Syrenka skręca z Targowej w Ząbkowską, zatrzymując się przy kamienicy Szejna i Tychońskiego. Wysiada z niej niemiecka rodzina, tata otwiera drzwi baru Ząbkowskiego. Nie zdążą się jeszcze zamknąć, kiedy śniady Hiszpanin popchnie je łokciem, w jednej ręce trzymając aparat fotograficzny, a w drugiej plecak. W porze lunchu bar jest najbardziej zatłoczony. Zwłaszcza zimą, kiedy parujące ziemniaki kuszą najbardziej zgłodniałych uczestników Free Walking Tours.

Praga i biznes

Na Pradze są trzy rodzaje sklepów: mięsny, cukiernia i monopolowy. Są jeszcze Lombardy. Pod Lombardami panowie oglądają zegarki. W Oparach Absurdu grają bluesa. Fajnie jest tu wpaść i poczuć się jak w u babci w salonie. Kiedy nad ranem będziesz wychodził  z oparów bluesa, przedsiębiorczy założyciele start upów z Googla już będą po porannej jodze. Tą luźniejszą linią metra będą jechać do pracy. Jakiś Azjata z torbą na MacBooka skręci w Brzeską szukając Google Campus Warsaw.

Praga i kuchnia

Na Pradze mamy wszystko: rosół za 5 złotych w Barze Ząbkowskim, wegańskie bataty w Bal Bar, ryżowy makron z krewetkami u Chińczyka, pizzę wBoska Włoska, sushi w Susharnia, wegańskie lody i Zakład Mięsny. Na Brzeskiej w słoikach rozchodzą się najgorętsze pyzy z omastą z jarmużu.

Flaki, Pyzy Gorące to najlepsze #pyzy na #brzeska #pragapolnoc

A post shared by Wiola Starczewska (@wstarczewska) on

Na Bazarze Różyckiego łatwiej jest kupić perukę i wianek komunijny, niż poczciwe marchewki. A od kiedy namalowali mural Wedla, mam ciągłą ochotę na słodkie. W klepie mięsno-cukierniczym (dla Pragi idealne połączenie!) kupuję czekoladowe muffinki.

Praga i jej kamienice

Kamienica przy Kłopotowskiego 38 jest już słynnym marzeniem każdego fotografa ślubnego. Trudno do niej wejść, trzeba się wślizgiwać pomiędzy sąsiadki w szlafrokach plotkujące przy bramie. Można mieszkać w Paryżu, można mieszkać w Budapeszcie, ale można też mieszkać w Warszawie na Pradze. I tak jak pranie zdobi kamienice w Porto, tak butelki po piwie Perła zdobią kamienice Pragi Północ. Drewniane schody i korytarze pachnące betonową posadzką w piwnicy mają urok, przyciągający hipsterów, którzy nie pragną niczego bardziej na świecie, jak wnosić po tych schodach swoje kolarzówki.

W Muzeum Warszawskiej Pragi przy ulicy Targowej znajduje się wystawa zdjęć różnych mieszkań i ich właścicieli: od wysokich sufitów i skrzypiących podłóg do babcinych meblościanek i nowoczesnych blokowisk takich jak słynny Jamnik przy Kijowskiej.

Czy ten blok jest za długi? Nie, ależ skąd… #kijowska #dworzecwschodni #warszawa #praga #pragapolnoc

A post shared by Wiola Starczewska (@wstarczewska) on

Praga i wielokulturowość

Pamiętam, jak kiedyś poszliśmy na slam poetycki do garażowego baru na Brzeskiej. W swetrach w stylu dekadencji lat 20′ siedzieli poeci, popijali Club Mate i grzali ręce przy kominku. Poezję recytowała Pani z Kwiatem we Włosach, młody student historii i czarnoskóry mieszkaniec, tak sobie wyobrażam, Nowego Jorku.

Ci, którzy przyjeżdżają na warsztaty do Google, z ulgą na twarzy witają budynek Konesera, szczęśliwi, że przeszli taki kawał Ząbkowskiej, przetrwali i już nie muszą iść dalej.

Praga i kreatywność

W Centrum Kreatywności przy Targowej debatują nad przyszłością Pragi, i gentryfikacją. Podobno młodzi, przedsiębiorczy i kreatywni stworzą tutaj miejsce epickie. Ale nie będzie już miejsca dla niezależnego graffiti, babć mieszkających w kamienicach, menelów spokojnie kupujących wino wiśniowe w sklepie 24/7. Nie będzie ich stać na czynsze w mieszkaniach, które zajmą artyści i programiści. Nie będzie komentarzy typu:

– Idę sobie patrzę, a tu Talibowe pop******ją po Brzeskiej (podsłuchane tuż przed slamem poetyckim, na którym, jak wspomniałam, występowali zagraniczni goście)

– Ale Pani szybko biega (powiedział do mnie pan pijący wino na ławce w parku, podczas gdy robiłam obok niego piąte okrążenie)

Zimą cała Warszawa jest smutna i zestresowana. Tylko nie Praga.

Mieszkam na Pradze

Od kiedy mieszkam na Ząbkowskiej i pracuję w Campus Warsaw, właściwie nie przekraczam Wisły. Śmieję się, że żeby spotkać mężczyznę sukcesu, musiałabym podjechać metrem na Rondo ONZ i dopiero wtedy otworzyć Tindera. Szczerze, nawet kiedy zdarzy break on trough to the other side, czuję się jakoś nieswojo. Czuję, jak ludzie patrzą i oceniają moje buty, torebkę i kurtkę. Nie mogę popełnić żadnego błędu. Muszę przedstawić się zaczynając od swojego stanowiska i najlepiej żeby to był jakiś executive.

Zawsze jest mi miło witać wszystkich odwiedzających i oprowadzać ich po okolicy. Tak samo było, kiedy zajrzała do mnie Marina Furdyna, która jest autorką tytułowego zdjęcia. Na Pradze bardzo wiele osób spaceruje z psami. Ale niewielu spaceruje z psami rasowymi. Kora Mariny czuła się tu świetnie. Próbując złapać te szybkie cztery łapy, zaszłyśmy aż na Czynszową i z powrotem na Ząbkowską.

Czasem wychodzę do spożywczego i nie wierzę, że mieszkam przy ulicy z kocimi łbami. Życie tutaj jest jak podróż. Bo o to właśnie w życiu chodzi: żeby zachwycać się kolorową codziennością dookoła. 

  • Ja już to wszystko słyszałam na żywo, ale wiesz, że nie wiedziałam, że napstrykałaś całkiem fajne zdjęcia! A, i pozwalam sobie ściągnąć swoje z psem, dzięki, mam pierwsze od stu lat nieproszone zdjęcia siebie :p

  • ach, ta Praga! mało brakowało, a też bym tam zamieszkała (na Radzymińskiej), ale ostatecznie wylądowałam na Woli. ta Praga to jak Budapeszt, też są kamienice, murale, może właśnie dlatego tak bardzo mi się podoba.
    Muzeum Warszawskiej Pragi i Kłopotowskiego 38 to miejsca, w które pewnie trzeba się wybrać – poczekam, aż zrobi się ciepło i chyba sama po tej Pradze trochę pospaceruję.
    „Czuję, jak ludzie patrzą i oceniają moje buty, torebkę i kurtkę.” ale, serio? bo ja jestem tu pół roku i z wielką przykrością muszę stwierdzić, że ludzie w Warszawie ubierają się fatalnie. nikt sobie nawet nie zawraca głowy tym, żeby dobierać buty czy torebki…

    • No, tak jak napisałam: można zamieszkać w Budapeszcie, można zamieszkać na Pradze…

      • w Budapeszcie już mieszkałam! na Pradze raczej już nie będę, ale chętnie pozwiedzam.

  • ja tam pragę troche znam i bardzo lubię i nie wiem o co chodzi, podczas żadnego spaceru nie czułam sie nieswojo, a iektóre były przed hipsterami. to może źle o mnie świadczy 😉

    a ciekawa jestem jak taki pan spod sklepu, prażanim z dziada pradziada, odnosi się do hipsteryzacji okolicy? czy walking free tours wpływają trochę na poszerzanie światopoglądu ludzi z bram? zobaczyć obcego w telewizji a zobaczyc obcego na swoim podwórku to dwie różne rzeczy.

    • Nie wiem, ale jakiś czas temu wszędzie wisiały plakaty: nie prywatyzacji Pragi. To jest trochę jak z brazylijskimi fawelami: kiedyś nie, niebezpiecznie, a teraz każdy chce tam mieszkać, bo fancy, artyści. Ceny więc rosną i Ci którzy wcześniej wiedli tu swoje spokojne życie nie są w stanie zapłacić za swoje czynsze…

      • tak, ale nie pytałam o gentryfikacje, tylko bezpośredni, codzienny kontakt człowiek-człowiek 😉

  • Emiwdrodze

    Niedługo idziemy tam razem na spacer! (:

  • Jak zrobi się ciepło, idę eksplorować Pragę! Mieszkałem niemalże przy Jamniku przez 2 miesiące i ani trochę nie zwiedzilem tych terenów ;/

  • Weronika Bednarska

    Miło się czyta o mojej rodzinnej Warszawie z Kopenhagi, o której też lubiłam kiedyś czytać u Ciebie jak tylko się tu wprowadziłam. Bardzo tęsknie za Warszawą, w Kopenhadze nie potrafię się odnaleźć ale czy odnajdę tą samą Warszawę którą zostawiłam – na pewno nie.
    Pozdrawiam 🙂

    • Teraz w Warszawie prawie tak samo jak w Kopenhadze: mamy rowery, kino letnie pod chmurką, możemy (prawie) pić piwo nad wodą… 🙂