Pusty kampus, czyli ja zawiedziona Erasmusem. Przenosimy naukę do Baresso.

Pierwszy wpis – bardzo entuzjastyczny, a jakże. Przyjechałam na Erasmusa, bam! i już jestem zawiedziona. Dlaczego?

Po zdjęciach z kampusu, które ostatnio dodałam można wywnioskować, że jest to opuszczony uniwersytet. I mimo, że zdjęcia były robione w piątkowe popołudnie, co tłumaczyłoby brak ludzi biegających pomiędzy wydziałem, kserem a najbliższym barem (typowy obrazek z polskiej uczelni), to niestety, powiem szczerze, że Roskilde wygląda tak przez cały tydzień.

Zajęć jest niewiele, dużo pracy jest do zrobienia w domu. Ciężko w takiej sytuacji znaleźć samodyscyplinę. Mój sposób: wziąć laptop (wraz z w pełni naładowaną baterią) do kawiarni. Pisanie eseju na temat etyki pracy w kontekście rozważań Hegla i Nietzschego bez zerkania co chwilę na Facebooka, ale z widokiem na ruchliwą ulicę i kubkiem dobrej kawy przebiega zupełnie inaczej. Jakoś tak przyjemniej.

Baresso to sieć kawiarni, które można spotkać na każdej ulicy w Kopenhadze. I tutaj powstawała moja prezentacja na zaliczenie przedmiotu z Corporate Social Responsibility.