Niczym u Tima Burtona: Tivoli otwarte już dziś! cz.2

Taka byłam podekscytowana pierwszą wizytą w Tivoli, że pisząc poprzedni post zapomniałam powiedzieć o co tak naprawdę w Tivoli chodzi. O turystów –Tivoli jest jak niekończący się festyn. Jak wesołe miasteczko, które nigdy nie odjeżdża. Jak… Charlie i fabryka czekolady. Można zachłysnąć się adrenaliną podczas przejażdżek różnego rodzaju kolejkami, a potem skoczyć na gofra z dżemem.

Chodzi też o mieszkańców, którzy mogą poczuć niedzielny klimat we wtorkowe popołudnie siedząc w uroczej naleśnikarni i patrząc jak ich dzieci fruwają na łabędziu. 260 DKK na cały sezon to tak, jakby w Polsce wydać 20 zł, a do tego dochodzi jeszcze Friday Rock, czyli koncerty w każdy piątkowy wieczór. I będę musiała się tym zadowolić od kiedy dowiedziałam się, że bilety na lipcowy koncert Pearl Jam zostały już wyprzedane!

Tak sobie pomyślałam,że jeśli jest Ktoś, jakiś Cichy Obserwator tego bloga, to byłaby fajnie, jakby się odezwał. Jest tyleeee miejsca w komentarzach.
  • agata

    to ja się odezwe… ale z innej beczki mialo byc cos o pracy a nie ma…

  • Wiola

    Ten post chcę napisać jak dowiem się więcej na temat kultury pracy w tym kraju. Na razie rozmawiam z ludźmi, sama też pracuję, ale jeszcze za wcześnie na wyciąganie wniosków.

  • Chciałaś, żeby się ktoś odezwał to się odzywam! 🙂 W Danii byłam 2 lata temu i zakochałam się na zabój, byłoby cudnie gdybym mogła tam zamieszkać, studiować 🙂 Koło Tivoli troszkę się kręciłam, ale nie byłam w środku. Myślałam, że to dużo droższe :O
    PS. Czytam całe archiwum, świetnie piszesz o życiu w DK. Cieszę się, że znalazłam ten blog! Lecę czytać dalej!!

    • To niesamowite, o Tivoli pisałam ponad rok temu. Ktoś czyta archiwa, uhhuuu:)

  • madzik

    Tak, ja też czytam archiwa 🙂 pochłonęłam Twojego bloga w dwa dni 🙂 byłam w Kopenhadze miesiąc temu, ale o wieeeele za krótko bo 1) jest tak piękna, że chciałoby się jej nigdy nie opuszczać, i każda ilość czasu będzie za mała; oraz 2) jak patrzę na Twoje wpisy i zdjęcia to zdaję sobie sprawę że widziałam tylko typowo turystyczne miejsca i tyle cudownych zakątków mnie ominęło! Gratuluję Ci odwagi w tym wszystkim; ja planuję od kilku miesięcy wyjechać za granicę do miejsca które pokochałam od pierwszej minuty tam (koniec końców tylko 4 godziny drogi od rodzinnego domu) a tak strasznie się boję i wciąż nie udało mi się nawet podjąć jakiejkolwiek próby załatwienia tego wyjazdu. Ludzie to dziwne istoty – boją się tego, czego chcą! Mam nadzieję że znajdę w sobie tę siłę, bo jak kiedyś pisałaś, też nie chcę być pokoleniem 1300zł brutto. Więc może następna notka o odwadze? O tym jak sobie poradzić z tymi wątpliwościami? Bo nie uwierzę że można pojechać do Rio bez mrugnięcia okiem 😉 Jeśli to czytasz…. to wiedz że serdecznie Cię pozdrawiam 🙂 nie znamy się i pewnie nigdy nie poznamy, ale masz nowego wiernego czytelnika (który może jakoś często nie będzie dawał o sobie znać, ale uważnie wszystko przeczyta), a Ty i Twój blog wywołaliście uśmiech na mojej twarzy, czyniąc życie choć przez chwilę trochę lepszym. Dziękuję 🙂

  • Kamila

    Tak,ja też czytam archiwum-trafiłam tu szukając jakiś wiadomości na temat możliwości pracy w Danii.Jestem starsza od Ciebie, a w Danii byłam na studenckich wakacjach (jeszcze nie byliśmy w UE), ale Kopenhagę pokochałam od pierwszej chwili bezładnego łażenia.Marzę o wyjeździe tam,ale tak jak moja przedmówczyni potwornie się boję. Swietnie piszesz,poczytam, może się odważę. Jeśli nie to na pewno spędzę miło czas. Pozdrawiam!

    • Jeśli twoje marzenia cię nie przerażają, to znaczy, że nie są to marzenia.

  • Kamila

    Po tym wpisie udało mi się przeczytać kolejne tematy. Widać jak zmieniają się stopniowo twoje uczucia do Kopenhagi. Chciałabym Cię zapytać jak to jest z tymi Duńczykami: snoby, niechętni imigrantom czy ludzie szanujący siebie i innych- czas, prywatność, indywidualność. Po wpisach zastanawiam się też czy jest możliwe by pracować tam w swoim zawodzie.Nie podoba mi się jak toczą się sprawy w moim mieście, ale b. lubię to co robię i nie chcę zamienić tego na sprzątanie (no może na jakiś czas).
    Aaa…Zauważyłam też,że jeśli ktoś się uśmiecha to zaraz znajdzie się ktoś kogo to b. boli. Kibicuję Ci i trzymam kciuki!