Historia jednego (blogerskiego) spotkania. João Cajuda.

Praça do Comércio

Kiedy pisałam „10 najseksowniejszych polskich mężczyzn, którzy podróżują” zupełnie nie zdawałam sobie sprawy z konsekwencji swoich czynów.

Byłam w Grecji, padał deszcz, nie dało się zbierać oliwek, pomarańcze były mokre, nudziłam się i czytałam Internet. Wpadłam na zabawny artykuł pod tytułem: „The sexiest male travelers alive” i postanowiłam byś mistrzem social media. Zrobiłam szybki research i zabrałam się do pisania polskiej wersji. Jako smaczek dodałam dwóch zagranicznych blogerów: João i Marka. Osobiście, jeśli chodzi o mężczyzn, jestem fanką portugalskiej urody. Pomyślałam też, że inne dziewczyny również chętniej klikną w artykuł, jeśli na okładce będziemy mieć jakiegoś bruneta i tak oto João został niejako gwiazdą tego tekstu. Tekstu, którym dzieliliście się aż 798 (!) i czytaliście 9 526 (!) razy.

A w sierpniu 2015 siedziałam w kawiarni na Praça do Comércio i czekałam na spotkanie z João. W życiu bym nie przypuszczała. Nie chcę tu pisać sentymentalnych zdań, że marzenia się spełniają, bo to nie było marzenie, to był zupełny przypadek, całkiem zabawny przypadek, ale fakt faktem, sama tego chciałam, do tego dążyłam i oto mam: selfie z João Cajuda. Czy podniesie to mój blogerski ranking? Może nie, ale rozmowa przy kawie i wymiana doświadczeń na pewno wzbogaci moją wiedzę. Generalnie musiałam wysłać do niego jakiś dziesięć e-maili, a potem wytłumaczyć się z tego, dlaczego nazwałam go „gostoso” (po polsku: przepyszny, ale tak mówi się na mężczyzn w Brazylii) w swoim artykule. I generalnie to powinnam spalić się ze wstydu na tej Praça do Comércio.

João o tym nie wie, bo nie chciałam o tym mówić, ale obydwoje zarabialiśmy na swoje podróże mając do czynienia z hotelami. Tylko że ja sprzątałam pięciogwiazdkowy hotel w Kopenhadze, żeby kupić bilet do Brazylii, a João robi filmy promocyjne i pisze referencje dla hoteli. Jest aktorem. Możecie go zobaczyć między innymi w tym filmie (btw, João doradził mi kilka nowych obrazów do mojej kolekcji portugalskich filmów). Poza tym organizuje grupowe wycieczki do Maroko, na które, sorry João, ale ja nigdy nie będę miała kasy.

A teraz dziewczyny patrzcie na to. Od trzech lat jestem singielką, ale nigdy nie tracę nadziei i, mimo że ostatniego papierosa wypaliłam w drugiej klasie liceum, to zawsze noszę przy sobie zapalniczkę. Bo nigdy nie wiadomo kto zapyta cię o ogień. I proszę, kto mnie pyta? João Cajuda.

Ale w tym momencie powinnam się zamknąć, bo on na pewno przetłumaczy sobie ten tekst na portugalski. Czy już polecałam jego bloga? Nie? A to proszę: joaocajuda.com.