Jak mieć ciekawe życie, od którego nie będziesz musiał uciekać w podróże?

jak mieć ciekawe życie Zdjęcie kiedyś tam zrobiła Agnieszka (agnieszkamalek.com)

zdjęcie kiedyś zrobiła Agnieszka (agnieszkamalek.com)

8 powodów, dla których masz rzucić swoją pracę i podróżować po świecie, dlaczego nie powinieneś rzucać swojej pracy i podróżować po świecie, czy da się podróżować za długo, siedem oznak na to, że jesteś zbyt długo w jednym miejscu, siedemnaście rad dla tych, którzy… blabla.

Zbyt wiele tekstów pochodzących z blogów podróżniczych (przeważnie tych amerykańskich) lub portali, takich jak matadornetwork czy lifehack, mówi nam, że powinniśmy rzucać pracę i jechać w świat. Na pewno jesteśmy niezadowoleni z naszego życia, a to przecież najlepsze rozwiązanie. I owszem, podróż pozwoli zostawić wszystko za sobą, dostarczy niesamowitych doznań, podbije liczbę znajomych na facebooku. Ale potem?

Jeśli ktoś z was nocuje w hostelach, na pewno zna ten dialog, który zwykle odbywa się we wspólnej kuchni albo w lobby:

„Byłem tu i tam, potem jadę jeszcze tu. A na koniec tam. No, a potem to wracam do domu i mojego codziennego życia…”

I te ostatnie słowa są wypowiadane niemalże płaczliwym tonem. Bo powrót to jak mogiła.

Moja historia ma się następująco: na ostatnim roku studiów wyjechałam na Erasmusa do Danii. Nie wróciłam. Byłam w Lizbonie, Brukseli, znowu w Danii, Wiedniu, Rio de Janeiro, Buenos Aires, Stambule, Lublanie, Budapeszcie. Dlaczego to zrobiłam? Po prostu: pozazdrościłam Duńczykom ich szerokich horyzontów, inteligencji, jakiejś takiej umiejętności rozmawiania z różnymi ludźmi, nie wiem, wydawało mi się wtedy, że oni korzystają z możliwości, których ja wcześniej nie dostrzegałam. Jak idiotka szłam życiowym schematem, którego droga prowadziła przez centra handlowe, niedzielne oglądanie seriali i dobrą średnią na uczelni. Nie wiedziałam, że coś jest nie tak. Nie należałam do grona tych niezadowolonych, a mimo to zapragnęłam wyjeżdżać. Po to, aby spotykać ludzi, gubić się w małych klimatycznych uliczkach i wielkich dworcach autobusowych.

A potem wróciłam i stwierdziłam, że cieszy mnie spokojne wypicie herbaty. Pomalowane paznokcie i wyprasowana sukienka. Baa, przecież jeszcze nie tak dawno temu moim domem nazywałam położone nad oceanem portugalskie miasteczko i uwielbiałam, Boże, jak ja uwielbiałam mój styl życia. Nawet raz na Couchsurfingu miałam gościa z Australii. Deon był już ponad rok z plecakiem w drodze, a ja mu mówię: Słuchaj, ja tam ci wcale nie zazdroszczę, ja już przez to przeszłam: to jeżdżenie ze śpiworem, to ręczne pranie majtek, spanie na lotniskach… Próbowanie niesamowitych potraw, korzystanie z gościnności wspaniałych ludzi i oglądanie zachodów słońca. Ja tutaj lubię swoje Nestle Fitness codziennie o 9 rano i te trzy przebiegnięte kilometry, które robię codziennie o 9 wieczorem. Życie jest piękne.”

Czy zastawiałeś się kiedyś jaki styl życia ci odpowiada? Czy po prostu robiłeś to, co robią inni, a potem narzekałeś, że wszystko jest do niczego? Nie wygłupiajmy się, niewielu Polaków stać na to, żeby rzucić robotę w cholerę i podróżować. To taki amerykański dream. Ale zanim twoje życie będzie przypominać małżeństwo Bożenki i Miłosza z Klanu, zrób kilka skoków poza twoją strefę komfortu. Większość z naszych frustracji wynika z tego, że nie znamy innego stylu życia, robimy to, co powinniśmy robić.

Ja na przykład bardzo chciałabym spotykać więcej takich ludzi jak Deon z Australii. Bardzo cieszą mnie kontakty z osobami, które podróżują. Które mają inne poglądy. Które robią coś ciekawego w życiu. Które mają ciekawe historie. Historie, ach te historie chciałabym chłonąć niczym Elżbieta Jaworowicz w „Sprawie dla reportera”. I właśnie to planuję robić, kiedy nadejdzie zima i po raz pierwszy od dwóch lat zobaczę śnieg. I właśnie to będzie dla mnie sposobem na ciekawe życie.

A dla Was który moment jest przyjemniejszy: kiedy z walizką w ręku zamawiacie pierwszą kawę w nieznanym mieście, czy ten, kiedy po powrocie gotujecie herbatę w swoim własnym czajniku? Hmm?