Łukasz Czeszumski: “Miasto gangów. Ukryte światy Rio de Janeiro”. Recenzja książki

miasto gangów książka

“Miasto gangów…” przywraca na ziemię tych, którzy marzyli o Rio de Janeiro pełnym pięknych kobiet, bossa novy i drinków z cachaçy. Łukasz Czeszumski zabiera nam romantyczne wyobrażenia na temat cidade maravilhosa zostawiając z niepokojem o nasze następne wakacje i karnawał 2020.

Czytając tę książkę podążam za reporterem znanymi ścieżkami (Complexo do Alemão, Santa Teresa) chowając się za jego plecami. Nie potrzebowałabym tego w 2013 roku, jednak entuzjazm Mistrzostw z 2014 i Olimpiady z 2016 roku zniknął z ulic Rio, przywracając stare zasady na swoje miejsce: chaos i gangi narkotykowe. Ma się wrażenie, że najlepszymi latami na to, żeby odwiedzić Rio był rok 1959, kiedy spacery po Ipanemie umilała muzyka debiutującego Toma Jobima oraz 2013, kiedy spacery po fawelach strefy Zona Sul ochraniała policja z UPP.

“Miasto gangów. Ukryte światy Rio de Janeiro” książką dla tych, którzy znają Brazylię

Nie czytajcie jej, jeśli nie chcecie się zniechęcić do odwiedzenia tego kraju! Ilość faktów o niebezpieczeństwach Rio de Janeiro jest przytłaczająca:

“Bandytyzm ogarnia już całe miasto. Kryzys spowodował trzykrotny wzrost cen narkotyków, a brak dochodu sprawia, że frakcje rozsyłają swoich ludzi do napadów na ulice. Od początku 2018 roku średnio co pół godziny ma miejsce zbrojny napad na miejski autobus.”

Ponadto nie zliczę opisanych historii o ludziach, którzy stracili swoich bliskich w wyniku potyczek między gangami narkotykowymi czy policją a gangami:

“Czerwcowego dnia Jadson wyszedł z domu, aby kupić ciastka dla dzieci. Choć Fallet-Fogueteiro to jedno z najgroźniejszych miejsc w Rio de Janeiro, ten dzień wydawał się cichy i spokojny. Jadson raźnie, jak to miał w zwyczaju, szedł przez ulice w górę dzielnicy, po drodze pozdrawiał sąsiadów i kolegów stojących przy motorach i przy boca de fumo. Szybko dotarł na plac Raia, który pełni role targowiska. Wkoło placu jest sporo małych sklepów i stoisk. w jednym z nich leżały na półce biszkopty, które miały sprawić radość dzieciom Jadsona, ale które nigdy do nich nie dotarły. Są dwie wersje tego, co wydarzyło się w kolejnych minutach. W obu występuje czterech policjantów, którzy przekradli się bocznymi uliczkami i pojawili na placu (…).”

Jestem pod wrażeniem ilości materiału, jaki zebrał autor, chociaż jego obszerność nie pozwoliła mu wejść głębiej w opisywane historie. Jedną z nich jest życiorys Nema da Rocinha, który w “Miasto gangów…” zmieścił się na jednej stronie, a na którego temat powstała cała książka “Nemezis. O człowieku z faweli i bitwie o Rio” (moim zdaniem materiał na serial Netflix).

Z uwielbieniem czytam wszystkie książki na temat Rio de Janeiro i lekturę “Miasto Gangów. Ukryte światy Rio de Janeiro” pochłonęłam chyba w ciągu trzech dni. Jeśli Cidade Maravilhosa fascynuje cię tak samo, jak mnie, zajmie ci to nawet krócej.