O tym jak sama spędzałam Wielkanoc

Od czwartku ulice Kopenhagi opustoszały. Miasto wygląda, jakby spodziewano się ataku zombie, nawet wywieszono duńskie flagi, tak jakby mieszkańcy chcieli w ten sposób powiedzieć: “Nasza duma narodowa obroni nas przed wszystkim!”.

I rzeczywiście obroniła, ale przed kurczaczkowo-barankowym stylem obchodzenia świąt Wielkanocnych. Sklepy zostały zamknięte w czwartek i właściwie nie ma co robić. Tęsknię za reklamami białego barszczu w Tesco i puchatymi sztucznymi kurczaczkami. Gazetka reklamowa Netto nie prezentuje się tak kusząco jak zwykle w tym czasie prezentują się gazetki polskich supermarketów: nie ma ani białej kiełbasy ani ażurowych serwetek, ani palemek, ani nawet czekoladowych zajęcy. Gdzieś uleciał Marketingowy Duch Wielkiej Nocy i jakoś tak nudno bez tego.

Jedyny akcent to świąteczna wersja Tuborga. Spodziewałam się, że będzie smakować trochę jak czekoladowe jajko (nie wiem, skąd mi się to wzięło), ale to piwo jest jedynie troszkę mocniejsze od tego co zwykle.

Wesołych Świąt!