Podróże są formą dbania o siebie. Joga w podróży podwaja ten efekt

joga w podróży

Pędząc na kolejne spotkanie, załatwiając kolejne sprawy, pomagając kolejnym znajomym my kobiety, stwierdzamy, że najważniejsze w życiu jest robienie. Aktywność, produktywność, efektywność rządzą nami tak, że zapominamy, jak to jest po prostu być: doświadczać, patrzeć, oddychać.

Wtedy rzucamy wszystko i kupujemy bilet.

Skąd przychodzi nam ten pomysł do głowy?

Do końca nie wiemy, ale intuicyjnie czujemy, że to dobry ruch. Jedziemy same, jedziemy jak najdalej. Zostawiamy zdziwione miny tych, którzy oczekują od nas naszej atencji: mężów, szefów, koleżanek z pracy. Opuszczeni nie mają już nic do powiedzenia, bo oto pojechałyśmy zadbać o siebie.

My kobiety traktujemy podróże jako dbanie o siebie, a nie możliwość nowych przygód i aktywności

Psycholog Lisa Marie Bobby mówi, że mężczyźni zawierają znajomości poprzez aktywność: wspólne gry i wycieczki. Kobiety natomiast poprzez rozmowę lub po prostu poprzez bycie z drugą osobą.

Kobiety są również bardziej skierowane w stronę przemyśleń, wewnętrznych doświadczeń i samorozwoju. Samotna podróż im to umożliwia, podczas gdy podróż w grupie utrudniałaby, oddalałaby od przemyśleń na rzecz codziennych aktywności i focusowania się na członkach grupy.

Dla kobiet podróże to dbanie o siebie. Dbanie o siebie musi być dokonane samotnie.

joga w podróży

Wyjechałam, zaraz wracam

Tak o początkach swoich podróży piszą znane blogujące podróżniczki:

“Chcesz być szczęśliwa, czuć spełnienie i nie marnować cennego czasu. Chcesz żyć na 100%.

Rozumiem Cię. W październiku 2012 roku postanowiłam, że w dwa lata zaoszczędzę pieniądze i wyruszę w samotną podróż dookoła świata.” Nadia vs the World

“A może by tak wszystko rzucić, wyjechać w podróż dookoła świata i nigdy nie wrócić…?

Kilka lat temu rzuciłam pracę i wyjechałam w podróż dookoła świata. To była moja pierwsza, samodzielna wyprawa — kupiłam bilet dookoła świata i wyruszyłam na sześć miesięcy przez Tajlandię, Malezję, Indonezję, Australię, Nową Zelandię, Polinezję Francuską, Chile, Peru, Kubę i Meksyk. Zakochałam się i nigdy nie wróciłam.” Julia & Sam

Epizodów rzucania wszystkiego i pakowania plecaka miałam kilka, ale chyba najbardziej znaczącym był wyjazd do Brazylii 5 lat temu. Nie sądziłam wtedy, że to był przejaw chęci zadbania o siebie.

A dlaczego wyjeżdżałam tak daleko i na tak długo?

Cóż, prawdopodobnie zbyt długo nie dopuszczałam do siebie głosu zdrowego rozsądku, który kazał odpuścić i dać sobie prezent w postaci czasu dla siebie. Brazylia była jak kipiące już mleko.

Mamy tendencję do przygotowywania mleka i stąd potem te bilety na drugi koniec świata.

Żeby chęć zadbania o siebie nie wylała się nam w postaci drogiego biletu i lekkiego plecaka (w długą podróż nie warto przecież zabierać dużo), należy wcześnie zauważyć jej obecność i respektować jej prawo do bycia usłyszaną.

joga w podróży

Co to znaczy: dbać o siebie?

“W moim odczuciu kobieta osięzadbana to taka, która dąży do równowagi w swoim świecie. Zadbana kobieta to ta, która jest zdrowa, daje sobie prawo do odpoczynku, rozwija swoje pasje, jest stabilna finansowo, ma dobre relacje, kontakt ze swoją duchowością, zadbaną sferę intelektualną i emocjonalną. W tym osiędbanie jest motywowaniem się, kiedy to potrzebne (żeby nie zardzewieć) i odpuszczanie sobie (żeby nie zwariować).” Tak pisze Blimsien, która wprowadziła do polskiego internetu termin osiędbania.

Odpoczynek i pasja – pogrubiłabym te dwa słowa.

Podróż nr 1: Bezludna wyspa

Już pisałam o spędzeniu dwóch tygodni na bezludnej wyspie gdzieś w Chorwacji zamiast podróży pełnej wrażeń, zdjęć, filmów i Miejsc, W Których Koniecznie Trzeba Zrobić Zdjęcie Na Instagram Bo Wszyscy Takie Mają.

Chciałabym jeszcze raz o niej wspomnieć, ponieważ czytałam ostatnio książkę Aleksandra Lowena: “Lęk przed byciem”, której cytat będzie tu świetnie pasował:

“Robienie jest funkcją ego, która zawiera świadome zaangażowanie energii do wykonania zadania. Ego jest zaangażowane w ustaleniu celu i kontrolę działań towarzyszących jego osiąganiu.

Z drugiej strony czynność, w której zaangażowane ego jest znacząco nieobecne, należy do strefy bycia. Oznacza to, że jeśli cel jest drugorzędny względem działania, czynność należałoby zakwalifikować raczej do bycia niż robienia.

joga w podróży

Na przykład spacerowanie alejką należy raczej do trybu bycia, ale gdy ktoś idzie, śpiesząc się na stację, by zdążyć na pociąg, jest to robienie.

Wszystkie produktywne czynności, takie jak przygotowywanie posiłku, pisanie książki czy oranie pola są aspektami robienia. Jednakże tam, gdzie przyjemność jest dominującą motywacją, jak na przykład w tańcu czy słuchaniu muzyki, czynność należy do trybu bycia.”

Przecież my na tej bezludnej wyspie po prostu byliśmy! Nie dało się nigdzie spieszyć, bo nie było gdzie. Nie dało się być produktywnym, bo nie było co robić. Nie można było robić, trzeba było być.

Obserwować swoje ciało podczas jogi, patrzeć na biegające króliki i fale morza.

Podróż nr 2: Sri Lanka

Joga jest byciem. Podróże też są byciem.

Kiedy jesteś sama na plaży na Sri Lance, rozwijasz matę i zaczynasz ćwiczyć – po prostu jesteś. Dajesz sobie podróż jako moment odpoczynku i jogę jako moment bycia. Przecież nigdzie nie idziesz, nie spieszysz się. Jesteś całą sobą w tym momencie.

Ponieważ samo słowo ‘Sri Lanka’ brzmi jak kobieta, to właśnie tam postanowiłam się udać po długiej i męczącej zimie. Chciałam zadbać o siebie w kobiecy sposób. Zabrałam matę do jogi i brak planu podróży.

“Gdzie zamierzasz się zatrzymać w Ella”? Zapytała mnie pewna Finlandka w zatłoczonym niebieskim pociągu na trasie Kandy-Ella.

“Nie wiem, nie mam zabukowanego noclegu”“Ja też nie”

“A gdzie zamierzasz jechać potem?”

“Na południe, nad plażę.”

“Ja też”.

Jak widać swoją energią przyciągnęłam podobną kobiecą energię.

Zrealizowałam jakiś tam plan Sri Lanki: Kandy-Ella-Mirissa-Kolombo. Jadłam przepyszne curry, odkrywałam niedostępne wodospady, jeździłem srilankijskimi autobusami-dyskotekami, wstawałam na wschody słońca na Little Adam’s Peak i chodziłam na ajurwedyjskie masaże.

Ale tak naprawdę pozwoliłam sobie na dużo, dużo, dużo bycia. Leżenia na plaży, powolnych flow jogi, patrzenia na przechodniów.

Joga i podróże to kombinacja, którą od teraz będę stosować zawsze, kiedy poczuję, że w moim życiu za dużo jest robienia, a za mało bycia.

Na Sri Lankę zabrałam matę do jogi Joy in me w wersji travel. Jest cienka i lekka, dlatego łatwo zapakować ją do bagażu lub po prostu nosić w ręce.

W dobie wszechobecnego LTE na Sri Lance możesz z dobrą jakością odtworzyć sesje jogi online i ćwiczyć np. z Internetowym Studiem PortalYogi. Praktyka jogi w podróży może być taka samą przyjemnością jak w domowym zaciszu.