Niczym u Tima Burtona: Tivoli otwarte już dziś! cz.2

Taka byłam podekscytowana pierwszą wizytą w Tivoli, że pisząc poprzedni post zapomniałam powiedzieć o co tak naprawdę w Tivoli chodzi. O turystów –Tivoli jest jak niekończący się festyn. Jak wesołe miasteczko, które nigdy nie odjeżdża. Jak… Charlie i fabryka czekolady. Można zachłysnąć się adrenaliną podczas przejażdżek różnego rodzaju kolejkami, a potem skoczyć na gofra z dżemem.

Chodzi też o mieszkańców, którzy mogą poczuć niedzielny klimat we wtorkowe popołudnie siedząc w uroczej naleśnikarni i patrząc jak ich dzieci fruwają na łabędziu. 260 DKK na cały sezon to tak, jakby w Polsce wydać 20 zł, a do tego dochodzi jeszcze Friday Rock, czyli koncerty w każdy piątkowy wieczór. I będę musiała się tym zadowolić od kiedy dowiedziałam się, że bilety na lipcowy koncert Pearl Jam zostały już wyprzedane!

Tak sobie pomyślałam,że jeśli jest Ktoś, jakiś Cichy Obserwator tego bloga, to byłaby fajnie, jakby się odezwał. Jest tyleeee miejsca w komentarzach.