Tomasz Pindel: “Za horyzont. Polaków latynoamerykańskie przygody”. Recenzja książki

tomasz pindel za horyzont

Za horyzont. Polaków latynoamerykańskie przygody”, której autorem jest Tomasz Pindel to nie kolejne zapiski wrażeń na temat życia za granicą. Faktycznie, do Ameryki Południowej emigrują dziś ludzie wykształceni i artyści. Albo zakochane dziewczyny. O takiej emigracji i można sobie poczytać na niejednym blogu. Owszem, Tomasz Pindel odwiedza domy Polaków mieszkających w Brazylii, Chile, Meksyku, ale ich historie nie są juz tak bardzo ciekawe jak tych odważnych, którzy podróżowali w XiX wieku. Tym sposobem wiele stron tej książki nadaje się na scenariusz filmu przygodowego.

Najbardziej obszerną część książki zajmuje rozdział poświęcony Brazylii, dlatego od razu sięgnęłam po tę publikację wydawnictwa Znak.  Zawsze myślałam, że Kurytyba to taka polska oaza, jednak z książki “Za horyzont…” dowiedziałam się o istnieniu Guarani das Missões, niedaleko z granicą argentyńską, gdzie nawet sklepy nazywają się: Supermarket Andrzejewski, Apteka Farmapolska.

Skąd tyle Polaków w Brazylii?

Emigracja chłopska

Otóż w XIX wieku cesarz Pedro II otworzył granice dla przybyszów z Europy, którzy mieliby uprawiać tu ziemię. Po zniesieni niewolnictwa kraj potrzebował rąk do pracy. Rząd brazylijski prowadził nawet kampanie namawiające do osiedlenie się w Brazylii. Do kraju zjeżdżali ci najbiedniejsi, którzy poszukiwali po prostu miejsca do życia i założenia gospodarstwa rolnego. A w Brazylii było dużo miejsca – dosłownie!

Autor książki odwiedza potomków tamtych emigrantów:

“Stoimy na centralnym placu miejscowości Araucária, leżącej w bezpośrednim sąsiedztwie Kurytyby. (…) Na polach dojrzewa pszenica, żniwa niebawem, potem będzie się sadziło kukurydzę albo soję. Podjeżdżamy na jedno podwórko – obejście zupełnie jak w kraju: dom, przy domku ogródek z kwiatami, dalej stodoła (…). Anibal po drodze recytuje nazwiska mijanych gospodarzy: Hajduk, Karaś, Wojnarowicz, Furman (…). Potem opowiada, jak pojechał na wycieczkę do Polski, ale nie był zadowolony, źle zorganizowana. – (…) ciągali nas po miejscach pod krawaty i buty (…), jakieś domy Chopina, muzea, a my przecież chcieli zobaczyć gospodarkę, jak tam ludzie ziemię uprawiają, co produkują.”

Czy chłopi tracili tożsamość narodową i stawali się Brazylijczykami? Tymi kwestiami zajmował się nawet Roman Dmowski, który w 1899 roku wybrał się do Brazylii na kilka miesięcy, żeby zbadać sprawę.

Państwo polskie nie istniało, stąd powiedzenia Polaco sem bandeira (Polak bez flagi).

W Brazylii nie używa się formy Polaco, zastąpiono ją sztucznę i nieistniejącą w języku portugalskim formą: Polonês. Polaco/Polaca ma negatywne skojarzenia, ponieważ tak nazywało się prostytutkę (niestety, duża ilośc kobiet emigrujących do Brazylii w tamtych czasach była zmuszana do prostytucji).

“O, niech cholera zdusi kto Bryzoliją wynalazł!”

Nie wszyscy zostawali. Sama Maria Konopnicka spotkała chłopów, którzy z emigracji do Brazylii wrócili, co było inspiracją do napisania pesymistycznego utworu “Pan Balcer w Brazylii”.

Emigracja arystokratyczna

Autor opisuje też dzieje emigracyjnej arystokracji, jak np. biografia Karola Orłowskiego, którego życiorys przypominał powieść sensacyjną.

Emigracja artystyczna

Autor wspomina o Paulo Leminski – jeden z najważniejszych brazylijskich poetów oraz aktorze i reżyserze teatralnym Zbigniewie Ziębińskim.

Caetano Veloso śpiewa wiersze Paulo Leminskiego:

Jest też historia Witolda Gombrowicza w Argentynie, Edwarda Stachury i Sławomira Mrożka w Meksyku.

Mi osobiście zabrakło historii Juliana Tuwima i Jana Lechonia, a więc artystycznej imigracji do Rio de Janeiro. Z zapartym tchem chodziłam po Rua Djalma Urlich przy Cobacabanie wyobrażając sobie jak mieszkało się tutaj Julianowi Tuwimowi. Ten fragment “Kwiatów Polskich” na zawsze pozostaje moim ulubionym:

O, Rio nocy nieruchomych,
I brzasków z rozpalonej miedzi,
Przezłacającej się w spiekotę!
Kto Cię wymyślił? Kto wybredził?
Chyba ocean swym bełkotem
Wmówił Cię brzegom łatwowiernym
I wrzeźbił w ziemię cud bezmierny…
A inni mówią – i uwierzę –
Że to Stworzyciel na spacerze
Pijanym krokiem cię wytańczył
Gubiąc po drodze palmy, skały,
Murzynów, kwiaty i upały…

Cracovia w Buenos Aires, Halka na Haiti

W Buenos Aires jest restauracja Cracovia (byłam tam podczas swojej podróży do Buenos Aires).

Niewiele osób wie, że Polacy byli jednymi z największych producentów yerba mate i duże partie liści tego naparu trafiały do Polski zanim picie yerba mate stało się hipsterskie – w więc w XIX wieku. Niestety, Rosja zauważyła zagrożenie dla sprowadzanej z Chin herbaty i nałożyła ogromne cła na towar z Ameryki Południowej.

Czy wie pan(i)?
Że nakład najlepszego z dotychczas wydanych podręczników do nauki języka hiszpańskiego p.t:

 

Język hiszpański
zasady i gramatyka
(dra. T. Kozłowskiego)

 

podobnie jak innych wydawnictw migracyjnych, jest b. ograniczony i prędzej czy później ulegnie wyczerpaniu? Nie należy jednak zwlekać z wykorzystaniem okazji aż do jej utraty! Podręcznik na stałe do nabycia w Składnicy Książki Polskiej.
A. Leonardo N. Alem 641 – Buenos Aires

Tomasz Pindel opisuje również emigrację do tak nieoczywistych miejsc jak Haiti i przytacza historię żołnierzy, którzy zamiast walczyć z Francuzami przeciwko Haitańczykom, przeszli na ich stronę. Setki lat później na Haiti odbyło się  przedstawienie Halki – widziałam ją na wystawie w Zachęcie. Rzeczywiście, przywołuje kolonialne skojarzenia… A to podobno Madagaskar miał być polską kolonią!

Książkę polecam miłośnikom pokoleniowych opowieści. Tym, którzy lubią dociekać, dlaczego konkretne historie potoczyły się tak, a nie inaczej. Oraz oczywiście wszystkim, którzy są zakochani w Brazylii – po jej przeczytaniu przekonacie się, jak wiele Polacy mają z Brazylią wspólnego!

tomasz pindel za horyzont