Wszystko, co kocham… w Portugalii

w Portugalii

Wszystko, co sprawia, że z sentymentem będę wspominać te 7 miesięcy…

1. Kawa

Kiedy mieszkałam w Portugalii ani razu nie kupiłam kawy do domu. W domu pijałam co najwyżej zieloną herbatę, a na kawę wychodziłam albo do Milano albo do Santa Joanna. 0,65 euro za espresso, po południu wolałam coś z mlekiem, więc 0,80 euro za meia do leite. Nawet wolontariusz EVS może sobie pozwolić. Za to właśnie uwielbiam Portugalię najbardziej.

2. Sardynki

Sardynki są letnim logo Portugalii. I nie chodzi o te w puszcze w pomidorach. Chodzi o te duże i grillowane na ogniu. Ajj.

3. Wiszące pranie

Jakoś tak dodaje swojskiego uroku tutejszym miastom, zwłaszcza Porto.

4. Język portugalski

Przed przyjazdem tutaj postawiłam sobie za punkt honoru zgubienie brazylijskiego akcentu i nauczenie się odmieniania przez drugą osobę “tu” zamiast tylko trzecią “você”. Nawet prawie się udało. Eu falo português.

5. Alfamę

Któregoś dnia chciałabym mieć małe studio na Alfamie i pisać sequel do “Lizbona, muzyka moich ulic“.

6. Pastelarie

Nie używam cukru. Nie kupuję cukru do domu. Ale jem milion ciastek i ciasteczek z portugalskich pastelarii. Śniadanie zawsze znaczy dla mnie to samo co słodkie ciastko. Brigadeiro albo pastel de nata na przykład. Plus kawa w malutkiej filiżance.

7. Starszych ludzi

A już starszych ludzi w pastelariach to szczególnie. W Portugalii podoba mi się to, że emeryci nie siedzą w domu, tylko ładnie się ubierają i wychodzą poczytać gazetę w kawiarni. Ile razy widziałyśmy cztery zgrabne staruszki siedzące przy stoliku obok nas i mówiłyśmy: “o, spójrzcie, my też takie będziemy!“.

8. Aveiro

W końcu tutaj spędziłam owe siedem miesięcy. Czasem sobie myślę, że to magiczne. Tutaj nawet wyjście do bankomatu to przyjemność: zaciągam się zapachem wody, soli, kawy. Wszystko jest tutaj urocze, po prostu wszystko.

9. Palmy

Życie pod palmami jest po prostu lepsze. Chociaż może, może powiem inaczej, kiedy wkrótce zobaczę te czerwone i żółte liście spadające z klonów i dębów…

10. Vinho verde

Nie wiem dlaczego tak bardzo lubię to wino, ale pierwszą rzeczą, jaką zrobię w Polsce będzie popędzenie do Biedronki i sprawdzenie, czy maja vinho verde w asortymencie. Ma mniej procent alkoholu, jest lekko musujące i smakuje najlepiej w upalny dzień wyjęte prosto z zamrażalki.

View this post on Instagram

Just two words: #vinho #verde

A post shared by Wiola Starczewska (@wstarczewska) on

11. Calçadas

Takie same chodniki były w Rio de Janeiro, może dlatego chodzenie po calçadas w Portugalii sprawia mi przyjemność. Ale jakże mogłoby nie sprawiać przyjemności, to nie jest chodnik z dużej betonowej płyty, nie robią się wielkie dziury, w których na twoje buty czyha woda. I mają takie fajne wzorki:)

12. Że mogę spotkać ludzi z Brazylii

No właśnie. Fajnie było w tej Brazylii, naprawdę mi się podobało i chciałabym wrócić.

13. Stare kamienice

Te, w których czas się zatrzymał. I to nie, jak to w Polsce, przed wojną. Często mi ich szkoda, ja bym mogła w takich mieszkać, no ale…

14. Porto

W którym można do bólu fotografować stare kamienice. I pranie. I pić kawę w pastelariach. I oglądać zachód słońca z butelką vinho verde w ręku. Na kolacje zjeść grillowane sardynki. Pogadać sobie po portugalsku z Brazylijczykami na emigracji. I takie tam.

View this post on Instagram

#sunset at Ria Douro in #porto

A post shared by Wiola Starczewska (@wstarczewska) on

15. Plaże

No właśnie.

W Portugalii spędziłam ponad pól roku i często do niej wracam. To zdecydowanie moje ulubione miejsce do życia. Jeśli szukasz inspiracji na temat tego kraju, zaglądaj na tego bloga częściej.